Nadzieja Drukuj
Oceny: / 0
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Ghost   
03.05.2007.

Nadzieja

Autor: Ghost

Niniejszy artykuł autorstwa Ghosta pochodzi z portalu Wrota Wyobraźni.

 

Czy czułeś się kiedyś wyzuty z nadziei? Wydawało Ci się, że życie nie ma już sensu, mimo iż ty tego życia tak bardzo pragniesz? A może też ktoś ofiarował Ci szansę ocalenia a później okazało się, że wszystko to jedno wielkie kłamstwo? Czy Twoja postać była kiedyś w takiej sytuacji? Czy Ty Mistrzu Gry postawiłeś kiedyś w takiej sytuacji swoich graczy?Może właśnie nadszedł czas, by spróbować...

Czym jest nadzieja? Słownik języka polskiego definiuje ją w taki sposób:

"Nadzieja jest to oczekiwanie spełnienia się czegoś pożądanego; ufność, że się to spełni, urzeczywistni."

Jak dla mnie definicja ta, mimo że krótka, w pełni oddaje znaczenie tego słowa.No, bo czyż umierający, który czepia się życia ze wszystkich sił nie oczekuje jakiegoś daru od losu?

Dokładnie tak.Ty jako Mistrz Gry możesz tą nadzieję równie dobrze dawać, co odbierać. Tylko od Ciebie zależy, w jaki sposób to będziesz robił. Czyniąc tak pamiętaj, iż możesz zostać znienawidzony przez swoich graczy. Gra jednak, według mnie, jest warta świeczki. Przybliżasz w ten sposób świat rzeczywisty do świata gry. Sprawiasz, że gracze zaczynają podczas sesji utożsamiać się ze swoimi postaciami. A przecież właśnie o to chodzi. Jak można zbudować przygodę, która oparta jest właśnie na motywie nadziei? No cóż nie jest to jednak takie łatwe jakby się mogło wydawać. Czy na pewno chcesz spróbować? Zdecydowałeś się? A więc czeka Cię sporo pracy. Przede wszystkim musisz się zdecydować czy chcesz, aby Twoim celem stała się cała drużyna, czy też jeden, konkretny gracz. W zależności od tego, co wybierzesz będziesz musiał wymyślać inne wątki przygód.

Zacznijmy jednak od gracza. Zadanie będzie czasochłonne, gdyż musisz się dowiedzieć, czego tak naprawdę jego postać pragnie. Nie wystarczy odczytać tego z historii bohatera, gdyż tam może być jedynie zapisane, do czego dąży postać gracza a to nie jest to samo, co jego pragnienie. Błędem byłoby również pytanie wprost. Gracz mógłby po pierwsze podać Ci coś na odczepne, lub też zacząć się domyślać, o co Ci chodzi a wtedy z pomysłu nici.

Najłatwiejszym sposobem są sesje potocznie zwane "jedynkami". Poprzez krótkie przygody możesz dojść do interesujących Cię wniosków a wtedy zostaje Ci już tylko wprowadzenie planu w życie.

Co zrobić, gdy Twoim celem ma być cała drużyna?

Tutaj możesz zastosować dwie taktyki. Pierwsza jest identyczna jak w przypadku, gdy Twoim celem jest jeden gracz. Wyjątkiem jednak jest to, że takie pojedyncze sesje musisz poprowadzić dla każdego z członków drużyny. W ten sposób dowiesz się, czego pragnie każdy z nich i będziesz mógł wybrać coś, co pasuje do wszystkich. Innym sposobem jest zebrać drużynę razem i zrobić coś, co odradzałem w poprzednim przypadku.

Musisz się ich spytać, jaki jest ich cel, jako drużyny. Mógłbyś powiedzieć, że przecież mogą się domyślić, o co chodzi, w końcu w drużynie myśli więcej osób. Przyznałbym rację, gdyby nie to, że takie pytanie do drużyny jest całkiem na miejscu. W końcu grupka awanturników nie może włóczyć się od miasta do miasta beż żadnego celu, dlatego też lojalnie zwracasz im na to uwagę, zanim popadną w konflikty z prawem.

Gdy już się dowiesz, czego pragną - co zrobić? To już zależy od Ciebie. Musisz pamiętać, iż każdy z graczy jest niepowtarzalny i ma własny charakter. Inaczej będą reagować na tą samą rzecz.

Prostym przykładem na dawanie i odbieranie nadziei jest miłość. Coś, co towarzysz nam od zarania dziejów. Gracz może napotkać na swojej drodze kobietę swojego życia. Ma jednak pecha, gdyż ta kocha kogoś innego (dla dodania oliwy do ognia proponuję postać innego gracza, bądź też zaprzyjaźnionego BN - a) i po dłuższym czasie spotkań mu to wyjawi. Gracz traci nadzieję? Uśmierć BN - a, pogadaj "na boku" z drugim graczem i wyjaśnij mu, iż dziewczyna wcale nie jest taka piękna jak to sobie wyobraża zakochany. W końcu każdy ma własny gust. Gdy dziewczyna zaczyna odwzajemniać uczucia postaci gracza proponuję ją uśmiercić. W takim momencie następuje kompletne załamanie, lecz można temu zaradzić. Otóż gdzieś jest klejnot, który przywraca życie zmarłym, i tak dalej. Historie takie można ciągnąć w nieskończoność dając i odbierając nadzieję. Nie ma tu różnicy czy męczysz tak całą drużynę, czy też tylko jednego gracza.

Sprawdziliście pomysł? I jak się czujecie? Dodam wam jeszcze jeden pomysł. Na zakończenie przeczytajcie tę krótką historię. Rzecz dzieje się w Barsawii, w świecie Earthdawna.

Jak zapewne wiecie, aby uratować się przed Pogromem mieszkańcy Barsawii chronili się w Kaerach i Cytadelach. Te magicznie bronione miejsca miały dawać ochronę przed Horrorami. Czasami jednak to nie wystarczało i potwory wdzierały się do schronień Dawców Imion. Jak było w tym przypadku? Posłuchajcie...

Przed Pogromem istniało wiele miast. Jedne ładniejsze, drugie brzydsze. Każde jednak było jedyne w swoim rodzaju. Tak było również z miastem, o którym mówię. Czym się różniło od innych? Błahostką doprawdy. Mieszkał w nim przeklęty mag. Za co został przeklęty? Za marzenia o władzy. Dążył do niej za wszelką cenę. Fizycznym przejawem jego kary była aura zimna, jaką roztaczał. Gdziekolwiek się nie pojawił od razu więdły tam wszystkie rośliny. Wkrótce zaczął unikać ludzi a oni jego. Przeniósł się na obrzeża miasta i żył tam zapomniany przez innych. Nie miało to jednak potrwać długo. Nie minęło kilka lat, gdy ludzie zaczęli szykować schronienia przed Pogromem. Przypomniano sobie wtedy o magu i poproszono go o pomoc. Nadzieja ożywiła zamarznięte serce czarodzieja. Czyżby była to jego szansa na odkupienie win, na zrzucenie klątwy? Tak myślał.

Zaczął więc przygotowywać czar, do zamknięcia kaeru. Miał to być potężny czar, który ustąpi dopiero po zakończeniu Pogromu. Tak, więc gdy nadeszła pora zamykania bram mag rzucił swój czar.

Na początku wydawało się, że wszystko jest w porządku. Idea zaklęcia była bardzo prosta - miało ono wysysać magię i energią uzyskaną w ten sposób zamykać bramę. Dawało to gwarancję, że każda próba sforsowania bramy przez Horrora musiała się skończyć jego śmiercią, zaś energia pokonanego pozwalała obronić się przed coraz potężniejszymi potworami. Już wkrótce przekonano się jednak, że czar wymknął się spod kontroli czarodzieja. A on sam nie przewidział jego skutków ubocznych. Zaklęcie było tak potężne, że zaczęło wysysać energię magiczną także z wewnątrz kaeru. Nie było szans na ucieczkę brama była zamknięta i nie dało się jej otworzyć. Wkrótce przestały istnieć sztuczne słońca, bez których niemożliwe było uprawianie pól. Zaklęcia, które miały gwarantować przeżycie pod ziemią po kolei traciły swoją moc. Wkrótce zaczęli ginąć mieszkańcy kaeru. Ów nieszczęsny czarodziej wielokrotnie próbował złamać swój czar, nie udało mu się jednak. W końcu pogodził się ze swoim losem i oczekiwał przyjścia Śmierci. Ta jednak nie nadchodziła. Okazało się, że w jakiś niewyjaśniony sposób zaklęcie podtrzymywało życie swojemu stwórcy. Być może bez niego przestałoby istnieć. Faktem jest, że mag został skazany na wieczne więzienie. Przechadza się, więc wśród nieprzebranych skarbów, po ulicach "Grobowca", jak sam miejsce nazwał, w oczekiwaniu na koniec Pogromu i ustąpienie czaru.

Minęły lata, Pogrom się skończył. Czar jednak nie stracił swojej siły. Zatem zadam wam pytanie: czy jesteście całkowicie pewni zakończenia Pogromu?


Odsłon: 2473

  Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »