Start arrow Biblioteka arrow Geografia świata arrow Zapiski taleańskiego najemnika
Zapiski taleańskiego najemnika Drukuj
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Ajfel   
08.07.2010.

Zapiski taleańskiego najemnika

Autor: Marcin ‘ajfel’ Zawiślak

Tekst pochodzi z portalu Wrota Wyobraźni.

 

Drogi Merroxie!

Mój powrót z Rugarii opóźnił się znacznie, dlatego też nie mogło dojść do naszego planowanego spotkania w Bethabal. W Komnacie Rejestrów otrzymałem informację o tym, że wyjechałeś z Throalu na jakiś czas. W związku z tym, pozostawiam Ci raport z Rugarii, którego wykonanie mi zleciłeś. Dołączam do niego zapiski, które z pewnością równie Cię zainteresują, co zaskoczą. Któż bowiem mógłby się spodziewać od powracającego z Rugarii Wędrownego Mędrca, pracy w całości poświęconej odległej therańskiej prowincji Talea? Śpieszę więc wyjaśnić okoliczności powstania tego tekstu. Niejednokrotnie wspominałeś mi, drogi Merroxie o problemach z napisaniem rozdziału poświęconego Talei w Waszym wspaniałym dziele „Therańskie Imperium” z 1509TH. Zaznaczyłeś zresztą w tej pracy, że informacji o Talei nie udało Wam się uzyskać na pamiętnym sympozjum w Wiecznej Bibliotece Thery. Rozdział ten powstał na bazie zapisków Stendariela, Trubadura z Wielkiego Targu, który spędził w Talei pewien czas.

Podczas podróży przez Rugarię, spotkałem na swej drodze słynnego Morgluma, zwanego w Barsawii Zabójczym Szponem. Z pewnością słyszałeś o tym potężnie zbudowanym orku, adepcie ścieżki Wojownika. Nic dziwnego, że słuch o nim w Barsawii zaginął przez ostatnie lata. Okazało się bowiem, że Morglum trafił do Talei – therańskiej prowincji, którą postrzega zupełnie inaczej, niż Stendariel. Podczas rozmów z orkiem, zapytałem czy znana jest mu throalska praca dotycząca Talei. W tym momencie Morglum zaśmiał mi się w twarz, po czym stwierdził, że tekst ten jest stekiem kłamstw dworskiego bawidamka, któremu nadmiar taleańskiego wina musiał wszystko poprzestawiać w głowie. Twierdzi on również, iż relacja Stendariela w wielu miejscach jest wyłącznie lawiną oszczerstw pod adresem ważnych osobistości Świątyni i kpiną z mieszkańców Talei, ich uczuć i wierzeń (Morglum przebywając w tym kraju, jak stwierdził: „nawrócił się na primaizm”. Mimo to jego wypowiedź nie była teologicznym bełkotem, którego zmuszeni byliście wysłuchiwać od Talean podczas wspomnianego sympozjum).

Postanowiłem zatem poznać informacje o Talei zebrane nie oczami uprowadzonego Trubadura, opisującego swoje niewiarygodne przygody, tylko służącego tam najemnika, surowego obserwatora i trzeźwo myślącego adepta, o którego dokonaniach słyszało wielu Barsawian. Zabójczy Szpon przemierzył Taleę wzdłuż i wszerz, zwrócił uwagę na inne sprawy niż Stendariel. Myślę zatem, że warto spojrzeć na tą prowincję również z tej perspektywy. Zdołałem przekonać Morgluma, by podzielił się swoimi zapiskami i uzupełnił je, aby przekazać Barsawianom Taleę taką, jaką było dane mu poznać. Dołączam jego zapiski do tego listu. Jestem przekonany, że szukający wiedzy o tym kraju powinni poznać zarówno opowieść Stendariela, jak i dostarczoną przeze mnie pracę Morgluma - nieważne, w jakiej kolejności. Pozdrawiam Cię serdecznie, drogi Merroxie i ufam, że będzie dane nam niebawem porozmawiać na ten temat.

Detlef Rudobrody, Wędrowny Mędrzec


Nazywam się Morglum Zabójczy Szpon. Tekst ten piszę na prośbę Detlefa Rudobrodego. Zacny z niego kompan, dlatego zgodziłem się podzielić swoją wiedzą o kraju zwanym Taleą, w którym spędziłem znaczną część swojego życia. Królestwo Throalu nigdy nie było mi specjalnie bliskie, mimo to poczułem powinność przedstawienia Talei w miarę swoich skromnych możliwości. Z pewnością sprowokował mnie do tego w jakimś stopniu kłamliwy, heretycki przekaz niejakiego Stendariela, którego słowa Throalczycy potraktowali jako pewne i zaufane źródło podczas prac nad „Therańskim Imperium”. Trubadur ten jawnie kpi z wyznawców Tego, Który Będzie, a wiele mechanizmów funkcjonowania Talei zdaje się nie rozumieć.

Ja nie jestem politykiem i me życie jest zbyt krótkie, bym kiedykolwiek zamierzał się nim stać. Czytając me słowa, nie poznacie taleańskich dworów, intryg i wielkiej polityki. Poznacie za to taleańskie pola bitew, najpodlejsze dzielnice tutejszych miast, życie zwykłych Talean i ich problemy. Służyłem w tym kraju jako najemnik, obok wielu innych Dawców Imion z Barsawii, Indrisy, Kreany, Maraku. Skomplikowane prawa, rządzące taleańskim podziałem władzy na szczęście nie muszą być rozumiane przez wszystkich mieszkańców tej prowincji. Być może chociaż tą sprawę Stendariel w swojej pracy przedstawił rzetelnie, zainteresowanych odsyłam właśnie tam. Zwykły Taleańczyk ma problemy bardziej przyziemne.

Talea to kraj funkcjonujący zupełnie inaczej niż Barsawia. Dlatego na początku tej pracy zmuszony byłem przedstawić niezbędne minimum informacji o podziale władzy w tej prowincji. Ułatwi to zrozumienie dalszej części tekstu.

 

O TALEAŃSKICH FILARACH WŁADZY

W dużym skrócie: władza w Talei podzielona jest między książęta, królów, signori i Świątynię. Prowincja ma siedem księstw, a więc siedmioro książąt. Formalnie każdy z nich podlega jednemu z królów. Księstwa podzielone są na podporządkowane królowi północy i południa, przy czym niektóre księstwa przechodzą z rąk do rąk i od pewnego czasu pozostają kością niezgody. W tej rywalizacji o wpływy bierze udział także król Arancji – zachodniego sąsiada Talei. Signori natomiast to władcy taleańskich miast. Ich prawa wynikają z majątku i pozycji (stoją na czele rady najbardziej wpływowych osobistości w mieście).Największą władzę posiada jednak pompate, czyli głowa taleańskiej Świątyni. Często ma On decydujący wpływ na wybory książąt i królów, a patriarchowie Świątyni są najwyższymi sędziami taleańskiego prawa. Tak naprawdę podział władzy w Talei jest o wiele bardziej skomplikowany i zmienny, ale zwykły, przeciętny Taleańczyk nie musi na szczęście o tym wiedzieć. Dla niego ważne jest to, któremu królowi oraz księciu lub signori podlega. Niosąca oświecenie i czystość duszy Świątynia, obecna jest prawie we wszystkich regionach Talei.

 

PRAWO FEDALI

Z pewnością wprawiłyby Was w osłupienie taleańskie wioski. Coś takiego w Barsawii byłoby nie do pomyślenia! Tutejsze osady sprawiają wrażenie bezbronnych przed atakami wszelkiej maści rozbójników. I faktycznie takie są. My Barsawianie najlepiej wiemy, że aby przetrwać trzeba liczyć na samego siebie. Dlatego mieszkańcy najmniejszych nawet osad wiedzą jak posłużyć się toporem w obronie najbliższych, wiedzą że ktoś musi w nocy osady pilnować. Oczywista jest dla nas potrzeba wzniesienia palisady wokół wioski i uczenie swych dzieci od najmłodszych lat strzelania z łuku. Któż bowiem ocali nasz dobytek w razie napadu? Jesteśmy wolni, ale musimy sami bronić swej wolności. Tymczasem taleańskie wioski zamieszkane są przez rolników, którzy o walce nie mają pojęcia. Gromady ich chałup są bezbronne podczas najazdu. Teoretycznie, według starego prawa fedali, każdy tutejszy właściciel ziemski (zwany erfani) chroniony jest przez lokalnego księcia. Ten ma najemników, którzy mają erfani chronić. Taki właściciel ziemski zajmuje się tylko pracą i czerpaniem dóbr z posiadanej ziemi, za co (i za wspomnianą ochronę) płaci księciu podatki. Tak naprawdę z prawa fedali wynika, że erfani jest własnością księcia, prawie jak niewolnik.

Okazuje się jednak, że różnie z tą ochroną bywa. Książęta często czynią ze swych najemników bandytów, których wysyłają do sąsiednich księstw na rabunek. Napotkane tam wioski nierzadko okazują się być bezbronne, bo tutejsi najemnicy wysłani zostali na rabunek gdzie indziej. W żadnym kraju nie było mi dane zobaczyć tylu palonych wiosek i uciekających z nich w przerażeniu Dawców Imion. Oprócz rabunku zdarzają się tu masowe mordy – wszystko zależy od przywódcy danej grupy najemników i jego zwyczajów. Te grupy, to opłacone przez księcia zbieraniny wojaków z całego świata. Któż może wiedzieć o tym lepiej niż ja, pochodzący z Barsawii, taleański najemnik?

Niejeden dworski bawidamek w Talei nie widzi tego, że ten kraj od lat pogrążony jest w wojnie. Konflikcie krwawym i strasznym. Ta wojna domowa dla elit jest grą, dla najemników nie kończącym się zapotrzebowaniem na ich fach, a dla zwykłych Talean nieustannym poczuciem zagrożenia. Każdy erfani żyje ze świadomością, że pewnego dnia może do jego osady przybyć grupa najemników opłaconych przez innego księcia, albo signori położonego nieopodal miasta. Wtedy ten Dawca Imion straci wszystko, być może z wyjątkiem życia. Ci Taleańczycy nic nie są w stanie na to poradzić. Nie przygotują osady do obrony, bo całe dnie muszą poświęcać pracy. Zaniedbując ją, po opłaceniu podatków przymieraliby głodem. Pozostaje im więc tylko modlić się do Primy, by podczas ewentualnego najazdu znaleźli się w pobliżu najemnicy ich księcia. Wtedy będzie szansa na ocalenie.

Talea to nie tylko podjazdowa wojna książąt. Ścierają się tutaj także armie królestw, zaś przeciw heretykom interweniuje zbrojnie Świątynia. Ten kraj bez wojny nie potrafi funkcjonować. Paradoksalnie – wojna nie wyniszcza go, lecz jest nieodłącznym elementem funkcjonowania. Osłabione starciami księstwa milczą i zbierają siły do kolejnych potyczek. Tymczasem na wojennej arenie stają ci książęta, którzy właśnie zdołali zebrać siły. Pełno tutaj ponurych pustkowi, na których nie powstaną wioski, bo puszczono by je z dymem. Wiele górskich obszarów byłoby bez życia gdyby nie nieliczne twierdze wzniesione przez padere Świątyni lub książąt. Nietrudno wskazać szlaki, na które nie odważy się wejść żaden kupiec, a przemieszczają się po nich tylko patrole najemników i gwardia Świątyni. Taleańska ziemia przesiąka krwią każdej wiosny. I każdej jesieni. Zarówno spieczone przez Słońce południe kraju, jak i zachmurzona, deszczowa północ. To kraj najemników, obleganych miast i palonych wiosek, wierzcie mi. Erfani nie mają tu żadnych praw, jedyną nadzieją i otuchą jest dla nich Prima. W oczach Tego, Który Będzie wszyscy Dawcy Imion są równi, a ubóstwo i męczeństwo jest cnotą, która nas zbawi.

 

THERA

Theranie nie zdołali podbić Talei. Niektórzy twierdzą, że nie musieli, ja uważam jednak, że nie byli w stanie tego dokonać. Theranie są tutaj obecni od wieków i zmienili Taleę znacznie, podobnie jak Talea zmieniła ich. Jedne therańskie Domy szlacheckie szybko zaczęły sympatyzować ze Świątynią, inne zawiązały sojusze z książętami przeciwnymi pompate. Nie wszystkie głowy szlacheckich rodów gotowe były przyjąć Primaizm. W konsekwencji podbój okazał się być równie niemożliwy, co zjednoczenie książąt. Ogłoszenie Talei prowincją wiązało się jedynie z płaceniem przez królów podatku dla Najwyższego Gubernatora. Tymczasem nawrócona na wiarę w Tego, Który Będzie generał Ozfrak, dowodząca Dziesiątym Legionem gotowa jest wspierać Świątynię, gdy zajdzie taka potrzeba. Obecność Theran w Talei sprawiła, że jeszcze przed Pogromem wzrosło znaczenie tutejszych miast. Wcześniej były to niewielkie osady, jednak gdy therańska szlachta zaczęła robić tutaj interesy, książęta zmuszeni byli zwolnić z fedali wielu Talean, którzy również zajęli się pomnażaniem swych majątków na handlu. Układy z Theranami i coraz większe wpływy w rozrastających się miastach sprawiły, że najbardziej majętni kupcy odmówili książętom posłuszeństwa i płacenia gigantycznych podatków. Ulice Taleańskich miast spłynęły krwią, ale oblegane miasta stać było na odwet. Książęta ponieśli nie mniejsze straty, niż wspierani przez therańską szlachtę kupcy. Bogaci mieszczanie stali się nowym filarem taleańskiej władzy – niezależnymi od książąt signori. Dzisiaj miasta Talei to wielkie metropolie, utrzymujące własnych najemników i praktycznie niezależne od księstw, na terenie których je wzniesiono.

Kiepsko na kondycję miast wpłynął Pogrom. Na terenie księstw wybudowano kaery, w których schronili się erfani i rodziny taleańskiej arystokracji. Z miast uczyniono cytadele, które przez lata Długiej Nocy bardzo zubożały. Żadna cytadela jednak nie upadła, podczas gdy niejeden kaer stał się łupem Horrorów. Do dzisiaj księstwa Talei, na obszarach oddalonych od pałaców i miast są dzikimi, opustoszałymi bezdrożami. Zalesione, zapomniane górskie szlaki kryją jeszcze niejeden zniszczony kaer. Kto się tym jednak przejmuje? Erfani martwią się o opłacenie podatków swemu władcy i nakarmieniu gromadki dzieciaków, modląc się przy tym, by któregoś dnia banda najemników lub gwardia Świątyni nie puściła ich dobytku z dymem. Książęta i signori zaś zbierają fundusze na swą armię, by sprzymierzeni sąsiedzi nie złupili ich dobytku. Któż więc szukałby tutaj zaginionych kaerów? Spotkałem raz, czy dwa grupkę adeptów, która włóczyła się po taleańskich bezdrożach, w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Ale to w Talei rzadkość. Ponoć piraci z Sercicii opuszczają niekiedy swe cuchnące żaglowce w poszukiwaniu legendarnych skarbów w głębi lądu, ale o nich napiszę kilka słów w osobnym miejscu tej pracy.Taleańscy adepci natomiast – zależnie od swej ścieżki, zazwyczaj robią karierę jako dostojnicy Świątyni, ewentualnie zasilają grupy najemników, lub robią karierę w miastach. Szukanie guza z dala od taleańskich szlaków nie jest tutaj w modzie. W niektórych regionach grasują bandy rozbójników. To twardzi wojownicy, ale zazwyczaj nie ma adeptów w ich szeregach. Gdy młody taleański Dawca Imion okazuje się mieć predyspozycje do tego, by stać się adeptem – najprawdopodobniej weźmie go pod opiekę Świątynia. Często zabiera się chłopom ich dzieci, gdy te wykazują określone uzdolnienia. Tacy Dawcy Imion są szkoleni na padere Świątyni. Jeżeli jednak nie spotka ich taki los – z pewnością lokalny książę zadba o to, by uczynić ich adeptami, którzy zasilą szeregi najemnych wojsk. Tymczasem grupy grasujących w górach rozbójników, to zwykle zbuntowani erfani, którzy zostawiając swój dobytek i uciekając spod ‘opieki’ księcia, zostali wyjęci spod prawa.

 

PRIMAIZM

Właśnie Primaizm daje mieszkańcom Talei siłę, wiarę i nadzieję. Przebywając tutaj miałem okazję poznać starożytne nauki mędrca Demetreka i nawróciłem się na wiarę w Tego, Który Będzie, nienarodzoną Pasję, jedyną godną czci. Walka ze swymi słabościami i opieranie się pokusom innych Pasji czyni nas, wyznawców Primy zupełnie innymi Dawcami Imion. Wierzę, że nauki Demetreka dotrą także do Barsawii, byście wiedzieli że złudne moce barsawiańskich Pasji niszczą Wasze dusze. Wszystkie kraje świata zasługują na nawrócenie. Nie jestem jednak padere Świątyni, dlatego nauki Demetreka zmuszony jestem pozostawić osobie kompetentnej. Wierzę, że tacy trafią do Barsawii wcześniej, czy później. Primaizm obecny jest już w Arancji, a misjonarze Tego, Który Będzie niosą także w trudach oświecenie położonej na północ od Talei Vashothii. Podwładni pompate pracują oczywiście także na terenie całej Talei. Nazywani są padere i profil ich działalności jest bardzo różny. „Padere milczenia” żyją w zamkniętych klasztorach (paderone) w różnych regionach prowincji. Są samowystarczalni, często oprócz nauki i medytacji zajmują się pewną dziedziną rzemiosła.

Zazwyczaj paderone to trudne do zdobycia twierdze. Wynika to z faktu, że wielu lokalnych książąt (których pałace są twierdzami przypominającymi paderone) ośmiela się nasyłać na nie swe najemne wojska. Niektóre paderone słyną z wyjątkowej jakości wyrobów. W księstwie Romertazzi na przykład jest paderone znane także na Wielkiej Therze z produkcji wyśmienitych win, byłem też kiedyś w jednym paderone w księstwie Frechetti, w którym padere tworzą piękne malowidła i posągi, za które także Theranie płacą im ogromne sumy. W księstwie Macovezzi jest paderone, w ktorym kuje się jedne z najlepszych mieczy w Talei.

Przekazywaniem nauk wiernym, głoszeniem kazań i radą służą tzw ‘padere świata’. Każdy wierny może liczyć na ich duchowe wsparcie, oni też opiekują się świątyniami w taleańskich miastach. Oczywiście hierarchia padere świata jest bardziej złożona, a najwyżsi rangą mają szansę w przyszłości zająć miejsce obecnego pompate.

Im wyższa ranga padere, tym większy szacunek i poważanie ze strony lokalnych książąt i signori. Tylko najpotężniejsi książęta mogą sobie pozwolić na konflikty ze Świątynią i zwykle nie wychodzi im to na dobre.

Pompate jest arcypotężnym adeptem. Wynika to z tego, że osoba obejmująca to stanowisko przyjmuje nowe Imię – jedno z Imion legendarnych poprzedników. Ceremonia ponownego Nadania Imienia wiąże się z otrzymaniem dyscypliny, talentów i zdolności poprzednika. Obecny pompate to Spokój IV, stary, mądry ork. Imię Spokój wiąże się z dyscypliną Czarodzieja, inne Imiona wybierane przez wcześniejszych pompate dają inną dyscyplinę i inne zdolności. Pałac pompate i największa świątynia Primy znajduje się w mieście Uomonza, w środkowej Talei. W różnych częściach tego wielkiego miasta wzniesiono kilka mniejszych (i tak imponujących wielkością) świątyń, a także wiele pięknych, gigantycznych posągów Tego, Który Będzie. Uomonza to miejsce nieustannych pielgrzymek, wiecznie zatłoczona i bogata metropolia.

Prawdziwą elitą wśród taleańskich wojsk są Enici, czyli gwardia Świątyni. Większość z tych doskonale wyposażonych i wyszkolonych wojowników, to wierni, czyści jak łza padere Świątyni. Na ich widok ciarki przechodzą po plecach niejednego taleańskiego najemnika, a cóż dopiero bezbronnych, przerażonych erfani, których wioskę Enici postanowili odwiedzić? To nie tylko zbrojne siły Świątyni, są oni także sędziami taleańskiego prawa, bezwzględnie zwalczającymi herezję i chroniący rozsiane po Talei klasztory. Nawet jeśli jesteś nawróconym, czystym wyznawcą Primy – unikaj Enici jeśli tylko możesz. Są przerażająco skuteczni w swych działaniach, a do tego kiepsko u nich z poczuciem humoru. Na ich czele stoi smokowiec - padere Vivanoce, bliski przyjaciel pompate. Raz w życiu przyszło mi z nim rozmawiać, gdy Vivanoce potrzebował szybkiego wsparcia oddziału, którym dowodziłem. Ten smokowiec na wszelki wypadek zwykł perfekcyjnie przygotować się do każdej rozmowy. Nie wiem, jak daleko sięgają jego źródła informacji, ale znał on dokładnie okoliczności, w jakich opuściłem Barsawię, a i wiele faktów z mojego życia, które od osób mi najbliższych wydobyć nie sposób. Oddziały Enici jako pierwsze w historii Talei, zastosowały na polach bitew działa ogniste – podobne do tych, używanych na barsawiańskich okrętach. Ta potężna broń jest dzisiaj nieodłączną częścią każdej armii w tej prowincji (może z wyjątkiem trolli z Gór Karalkspur i nielicznych nomadów z północy), gdy jednak Enici użyli jej po raz pierwszy, zdziesiątkowali wojska liczniejsze siedmiokrotnie.

 

TALEAŃSKIE KSIĘSTWA

Do Talei przybyłem z północy: wędrując z Vasgothii poprzez Góry Karalkspur do księstwa Crossetti. Później dane mi było poznać wszystkie regiony tego kraju, a różnią się one od siebie znacznie. Niżej, w kilku słowach przedstawię każdy z nich. Talea jest mniejsza od Barsawii. To podłużny półwysep na Morzu Selestreńskim, w którym dystans z zachodniego do wschodniego wybrzeża porównywalny jest z podróżą z barsawiańskiego Travaru do Urupy. Podróż z południowego przylądka do północnej granicy Talei, którą stanowią Góry Karalkspur (za nimi jest Vasgothia) to już dłuższa wyprawa, porównywalna z wędrówką z Vivane do Wielkiego Targu.

 

Sercicia

Częścią Talei jest także Sercicia – wyspa na Morzu Selestreńskim położona między południowym przylądkiem taleańskiego półwyspu, a północnymi brzegami Maraku. Jeżeli ufać mapom piratów z Sercicii, to wyspa ta zajmuje obszar porównywalny z barsawiańskim Morzem Szkarłatnym. Wspomniałem o piratach, albowiem Sercicia stanowi właśnie schronienie wilków morskich. Tutejszy książę, często zwany królem piratów, ma do dyspozycji przerażającą, potężną flotę. Wspierają go żaglowce morskich t’skrangów, które mają na wschodnim wybrzeżu Sercicii swoje aropagoi (z moich obserwacji wynika, że taleańskie t’skrangi nie używają parostatków, a słyszałem tylko o dwóch taleańskich aropagoi – obydwa na morzu). Piraci z Sercicii zapuszczają swoje, nafaszerowane ognistymi działami żaglowce w kierunku wszystkich wybrzeży Talei, jak i w okolice Maraku. Morski handel byłby tutaj prawdopodobnie sparaliżowany, gdyby nie fakt, że książę Sercicii ma potężnego rywala. Jest nim signor miasta Pallata, wielkiego portu wzniesionego u północnych brzegów wyspy. Zarówno książę, jak i signor, to żywe legendy Morza Selestreńskiego. Dwóch starych, krzepkich trolli, którzy w swej rywalizacji usiłują udawać przyjaźń, ale ich interesy często napotykają konflikty. Te konflikty, to jedyna szansa dla marakańskich i taleańskich kupców, którzy układając się z jednym z piratów mogą liczyć, że ich transporty nie zostaną w całości zrabowane. Piraci z Sercicii to potężna siła i wszyscy taleańscy książęta muszą się z nimi liczyć. Na wyspie nie ma pól uprawnych, jest zaledwie kilka rybackich wiosek, a oprócz nich tylko pałac księcia i miasto Pallata. W głębi kontynentu nie ma nic, prócz spieczonych przez słońce skał (wśród nich wzniesiono dwa kaery, niektórzy twierdzą, że w jednym z nich zaginął wielki piracki skarb sprzed Pogromu). Klimat Sercicii jest dość trudny do zniesienia dla Barsawian. Niemiłosierne upały panują tutaj chyba przez cały rok, a podczas kilku wizyt w Pallacie nie było mi dane zobaczyć choćby kropli deszczu. Ulice tego miasta cuchną przy tym o wiele bardziej, niż zaułki Kratas. A porównanie do barsawiańskiego Miasta Złodziei nie jest przypadkowe, gdyż Pallata to podobna zbieranina szumowin i kryminalistów z całej prowincji. Tyle, że kilkukrotnie większa. Masz problemy z taleańskim prawem? Możesz tutaj znaleźć schronienie, o ile nie dasz sobie poderżnąć gardła przez jakiegoś miejscowego zbira i sam usieczesz trzech innych. Chcesz się skryć przed najemnikami któregoś z książąt? W Pallacie można przepaść na kilka miesięcy i znaleźć zajęcie na miarę kryminalisty. Szuka cię gwardia Świątyni? Ci dopadną cię nawet tutaj..


Romertazzi

Księstwo to zajmuje południową część półwyspu taleańskiego. Urwiste wybrzeża, górski obszar z gorącym klimatem, podobnym do tego, w nieodległej Sercicii. Tutejsi, nieliczni erfani zajmują się morderczą pracą na winnicach, z których część jest własnością księżnej, reszta należy do paderone Świątyni. Przez ostatnie dziesięciolecia liczba winnic musiała jednak znacząco zmaleć, a to głównie za sprawą szalejącej wśród osłabionych ciężką pracą erfani epidemii gorączki mózgu. Padere świątyni zdołali zatrzymać rozprzestrzenianie się choroby, ale zdziesiątkowała ona tutejsze chłopstwo. Dzisiaj na skalistych winnicach pracują głównie jeńcy księżnej (wojenni, polityczni, jacy się da..). Księżna Romertazzi jest therańską wietrzniaczką, żyjącą w dobrych układach z królem południa. Księstwo na tyle dobrze radziło sobie z najazdami piratów (których księstwo jest nieopodal), że ci obrali sobie ostatnimi czasy inne cele.

Znajdujące się tutaj miasto Apazza to prawdziwa przystań artystów. Romertazzi to piękny region, a urok Apazzy jest trudny do opisania. Przebywa tutaj wielu Theran oraz wysokich osobistości Świątyni. Przepych i bogactwo tego miejsca wprawia w osłupienie, należy więc przypuszczać że wyniszczająca chłopstwo epidemia nie wpłynęła najgorzej na interesy księstwa. Teraz w majestacie prawa i bez sprzeciwu Świątyni, o zapełnienie skarbca księżnej dbają zniewoleni heretycy i wichrzyciele. Wśród rozgrzanych na słońcu skał południowej Talei, pracujący jeńcy umierają szybko. Niebawem jednak ich miejsce zajmują kolejni.


Malcovezzi

Księstwo Malcovezzi rozciąga się na północ i wschód od Romertazzi. Tutejszy książę jest synem Theranina, gorliwym wyznawcą Primy. Od lat wojska Malcovezzi stanowią pewne wsparcie dla Świątyni. Zachodnia granica tego regionu regularnie przesiąka krwią najemników i zbrojnych padere, gdyż walki z heretykami z Jonacolla, książę uważa za swoją najwyższą powinność. Tutaj właśnie Enici zaopatrują się w genialne miecze, kute osobiście przez księcia (Zbrojmistrza wysokiego kręgu). Zachód księstwa wyniszczony jest przez wojnę, na wschodzie natomiast jest wybrzeże, z dużą ilością silnie ufortyfikowanych paderone (to jedne z najpotężniejszych twierdz Talei, odkąd piraci z Sercicii zrabowali tutaj kilka słabo strzeżonych klasztorów. Obecnie nie mieliby na to szans). Na obszarze Malcovezzi znajduje się Tavano, wielkie miasto słynące ze stworzonego tutaj przez księcia uniwersytetu. Uczelnia przyciąga w ten region mędrców z całego Imperium. Badania tutejszych magów niejednokrotnie zaimponowały samym Pasterzom Niebios, dlatego Thera zabiega tu o wpływy, ale i szczodrze finansuje. Obiekty badań są zdaniem niektórych magów (spoza uczelni) niepokojące: astralne podróże i kontakty z Horrorami, badanie natury mocy heretyckich Głosicieli, beztroskie zabawy potęgą magii krwi – to wszystko zdaniem niektórych jest igraniem z ogniem i może ściągnąć na uczelnię kłopoty.

 

Jonacolla

Jonacolla to księstwo w środkowej Talei, rozciągające się na całą szerokość półwyspu. W Talei mówi się, że zewsząd płyną odgłosy bitwy, ale huk armat i krzyki mordowanych w Jonacolla słychać w całej prowincji. Właśnie tutaj mają miejsce największe starcia. Ze wszystkich stron przybywają tu zaprawieni w bojach najemnicy. Wielu z nich właśnie w tym okrutnym księstwie kończy swój żywot. Właśnie w Jonacolla wzniesiono miasto Uomonza – stolicę primaizmu, w której urzęduje pompate. Przeciwko Świątyni sprzymierzeni są jednak księżna Jonacolla i signori Uomonzy. Konsekwencja tego jest taka, że często wybuchają krwawe zamieszki na ulicach miasta. Uomonza to miasto podzielone od wieków. Północna część metropolii zawiera pałac pompate – tam przez cały rok ściągają pielgrzymki wiernych. Enici strzegą murów największej świątyni Primy i granicy z południową częścią miasta. Tam z kolei przez cały rok ściągają najemnicy księżnej. Czasami panuje tutaj niepewny spokój, innym razem w cieniu świątyń i posągów Primy giną całe zastępy zbrojnych.

Uomonza wywiera dziwne wrażenie na odwiedzających ją po raz pierwszy. To gigantyczne miasto, w którym okolice pałacu pompate stale są zatłoczone za sprawą pielgrzymów. Peryferyjne części miasta są ciche i opustoszałe, natomiast w centrum panuje wojna. Tam nikt stale nie zamieszkuje sypiących się kamienic, a ulice są nieprzejezdne za sprawą barykad. Między ulicami niosą się odgłosy walk, krzyki wydających rozkazy i jęki konających rannych. Tymczasem bliżej miejskich murów życie jest dość ciche i spokojne, a w cieniu pałacu pompate gromadzą się tłumy. Dziwne miasto, rzekłbym nawet, że pogrążone w szaleństwie. Zbrojny konflikt nie trwa tutaj bez przerwy, raczej sezonowo. Signori nie jest w stanie zagrozić Świątyni, natomiast pompate nie zamierza podbijać całego miasta. Dlatego ta okrutnie patowa sytuacja utrzymuje się w Uomonzie od lat. Trwały spokój zapanuje dopiero wtedy, gdy signori miasta zostanie ktoś głęboko oddany Świątyni. Ale czy (i kiedy?) do tego dojdzie.. nikt nie wie.

Na terenie księstwa Jonacolla, na drugim (wschodnim) wybrzeżu, znajduje się miasto Pezzano – jedyne miasto Talei wzniesione przez Theran i w therańskim stylu. Schodkowe piramidy między szerokimi alejami, zamiast ciasnych uliczek wśród białych, zdobionych kamienic – Pezzano nie pasuje do Talei zupełnie. Mieszkają tu głównie Theranie, stacjonuje tu Dziesiąty Legion oraz część floty. Poza tym miasto wiecznie sprawia wrażenie opustoszałego i zapomnianego. Byłem w Pezzano tylko raz i myślałem, że umrę z nudów.


Amalvetti

Księstwo Amalvetti jest północno-zachodnim sąsiadem Jonacolla (również rozciąga się od wschodniego, do zachodniego wybrzeża) – i od lat jest wiernym sprzymierzeńcem Świątyni w walce z heretykami. Tutejszy książę nie jest jednak zaangażowany w walki z księżną Jonacolla, utrzymuje raczej sojusz z królem Arancji w walce ze swoimi północnymi sąsiadami. Amalvetti to dość dziki, opustoszały obszar. Bliżej wybrzeży rozrzucone są wioski oraz kilka paderone i zamki księcia. W głębi kontynentu znajduje się obszar górski – dziki i niebezpieczny. Sporo tutaj grup rozbójników, nad którymi książę nie może zapanować. Dlatego podczas podróży przez Amalvetti warto zadbać o silną eskortę. W miejscu, gdzie spotykają się granice Amalvetti, oraz północnych księstw Crossetti i Frechetti, znajduje się Voliano – chyba najbardziej ponure z taleańskich miast. Książęta unikają kontaktów z tutejszym signori – człowiekiem, który bez mrugnięcia okiem wymordował swoją rodzinę w walce o władzę. Całe miasto jest wyniszczone przez walki pomiędzy signori. Nie słyszałem o drugim mieście, które doświadczyłoby tylu masowych mordów na ulicach i krwawo stłumionych rebelii. Dzisiaj Voliano – na wpół zrujnowane jest koszmarnym miejscem. Uczciwi Dawcy Imion, którzy nie mieli możliwości stąd uciec, boją się wyjść z domu. Na pokrytych gruzem ulicach gniją ciała zamordowanych buntowników. Kursują tu tylko patrole uzbrojonych po zęby najemników. Signor Voliano ma w całej Talei opinię szaleńca, zastanawia tylko fakt, skąd wciąż ma fundusze na to, by panować nad tym trupim miastem.


Frechetti

To księstwo zajmuje obszar na północ od Amalvetti, przy wschodnim wybrzeżu. Za sprawą tutejszej księżnej, pięknej kruczowłosej elfki, Frechetti obok Sercicii jest drugą przystanią taleańskich piratów. Przy tutejszym, chłodnym wybrzeżu znajduje się jedno z dwóch (drugie jest w Sercicii) aropagoi morskich t’skrangów. Powstają tu niewielkie, szybkie żaglowce. W głębi kontynentu księstwo jest dzikim obszarem, w którym nie ma ani paderone, ani erfani, ani miast. Zupełna dzicz, w którą zapuszczają się tylko szaleńcy. Całe życie Frechetti związane jest z wybrzeżem. Wzniesione tutaj miasto Eziano jest prawdziwym cudem taleańskiej architektury. Byłem tu wielokrotnie, bowiem miasto nieprzypadkowo nazywane jest stolicą taleańskich najemników. Fenomen Eziano polega na tym, że tutejsze kamienice wzniesione są wśród kanałów – po mieście podróżuje się łodziami. Jest tutaj druga, co do wielkości świątynia Primy, kto wie czy nie wspanialsza od katedry w Uomonzie.

 

Crossetti

Północną granicę Talei stanowi księstwo Crossetti. Przez cały ten region ciągną się posępne Góry Karalkspur, których ośnieżone przez cały rok szczyty lśnią pod ciemnymi, burzowymi chmurami. Na północy, za górskimi grzbietami zaczyna się Vasgothia i to stamtąd wydają się nieustannie nadciągać deszcze. Crossetti to kraina zimna, porywistego wiatru i gwałtownych ulew. Gwieździste niebo można tu zobaczyć zaledwie kilka razy w ciągu roku, Słońce spomiędzy chmur wyłania się raz na kilka tygodni. Po nieustannie smaganych deszczami skałach spływają niezliczone strumienie. Nie znajdziesz tu dobrych dróg, nawet porządnie utwardzonych ścieżek. Tutejszy książę uważany jest za wiernego wyznawcę Tego, Który Będzie. Mimo to, z miejscowymi padere nie za bardzo może się dogadać. Crossetti stale prowadzi zbrojne działania przeciw sąsiadom i ma przy tym poparcie króla północy. W tutejszych górach grasuje sporo grup rozbójników. Wywodzą się z wojowniczych plemion trolli, orków i krasnoludów. Najsilniejsze klany służą jednak jako najemne wojska księcia lub opłacane są przez signorę Etruzzi.

Etruzzi to duże miasto wzniesione w zachodniej części Crossetti. Otoczone masywnym, szarym murem, wiecznie mokre, zabłocone – jak całe księstwo. Jednak za sprawą Theran, kondycja finansowa Etruzzi jest bardzo dobra. Tutejszy klimat therańskie Domy potrafiły uczynić atutem zachodniego regionu, gdyż wpływy z rolnictwa są imponujące. Etruzzi nie przypomina innych taleańskich miast, słynących z białych murów i pięknych koronkowych balkonów. To surowa, ponura twierdza, idealnie komponująca się z klimatem księstwa.


Jak widać, poszczególne regiony Talei różnią się od siebie znacznie. Wspólną cechą pozostaje jedynie ucisk pozbawionych praw chłopów i krwawe walki na pograniczach. Przepych i bogactwo to cecha znakomitej większości tutejszych miast i rezydencji książąt, podobnie jak skrajna nędza taleańskich wiosek, bogactwo świątyń i ubóstwo klasztorów. To kraj kontrastów, zmęczony niezliczonymi bitwami, pełen najemnych żołnierzy z różnych części świata. Taleańska ziemia każdego roku przesiąka krwią Dawców Imion z Barsawii, Vasgothii, Maraku, Kreany, nawet Indrisy. To prowincja inna niż wszystkie. Problem therańskiego najeźdźcy nigdy tu nie istniał, za to lokalnych, wewnętrznych najeźdźców jest tu pod dostatkiem. Siłą Talei pozostaje jednak to, co jest w sercach jej mieszkańców, mianowicie głęboka wiara w Tego, Który Będzie. Czystość taleańskich serc, nieuleganie pokusom i plugawym mocom Głosicieli innych Pasji przepełnia tutejszych Dawców Imion niepospolitą siłą. Osobiście wiem jednak, że oświecenie płynące z nauk Demetreka dotrze także do Waszych, barsawiańskich osad. To tylko kwestia czasu, wierzcie mi!


Odsłon: 1965

  Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »