Start
Honor i Duma Drukuj
Oceny: / 1
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Misiołak i Everyman   
18.05.2002.

Zapis rozmowy przeprowadzonej pomiędzy Odhrem Tańczącą Stalą a Dizaenem na trakcie wiodącym z Jerris do Wielkiego Targu, dotyczącej honoru i innych aspektów życia odmiennie widzianych przez Trolle i Elfy

Autorzy: Misiołak i Everyman

 

Odhr: 

...Czerwona zorza, na pniu drzewa znak
Za kapturem schowany cień, woła nas
Zielony świat, zwierzę poszło już spać
Miecz wisi u boku, to nasz czas...

Witaj w naszym gronie elfie...

Zwę się Odhr Tancerz Stali, a se'alla ma zaiste godna jest uszu każdego zręcznego barda. Siądźmy zatem przy ognisku i wypijmy wraz kufel zacnego grzańca. Niech krąży w naszych żyłach dodając nam wigoru i fantazji w tę chłodną noc... Wysłuchaj opowieści z minionych dni, z czasów sprzed tarr'a'on...

(...)

Wiesz już dlaczego podążam tak rzadko uczęszczaną ścieżką. Zaiste trudna to droga i wielu wyrzeczeń wymaga, jednakże ja nie obawiam się wyzwań. Z dumą noszę miano Wędrującego Mistrza Miecza. Widzę, że jeszcze nie zaspokoiłem twej ciekawej duszy, lecz spokojnie, mam w zanadrzu wiele ciekawych legend, które ukoją głód opowieści. Proponuję, byś rozważył słowa gawędy o Mistrzach Miecza...

(...)

Żywię nadzieję, iż nie uważasz mnie dlużej za ponuraka. Coż, ostatnimi czasy byłem trochę markotny, gdyż nie slużą mi therańskie pomarańcze. Doprawdy nie wiem, co w nich było... Aaa, i nie wierz słowu Thomasa, jakobym zwyczajnie się spił gorzałką; widział kto, by dobry trunek tak podziałał na trolla. Mówię ci, to te owoce z Thery...

Widzisz, przyjacielu, lubię czerpać z życia pełnymi garściami, lubię dobre jadło i napitek, nie stronię od niewiast, kocham błysk klingi w świetle wschodzącego słońca, cenię sobie honor i odwagę, potrafię rozkoszować się pięknem natury, jak i spojrzeć bez strachu w oczy przeznaczeniu, kroczę ścieżką harmonii między ciałem, duchem i stalą, poszukując mej Pieśni, więc z pewnością znajdziemy wspólny język, skaldzie.

Jednakże na twoim miejscu nie dręczyłbym zbytnio Thomasa pytaniami, zważywszy na to, co przeszedł... Zresztą może sam podzieli się z Tobą swymi wspomnieniami. Powiem Ci tylko, że gdym go spotkał był w dużo gorszym stanie. Teraz z radością patrzę, jak na powrót zagościł żywy ogień w jego sercu. Dołączyłem do niego, gdyż tak nakazywał mi honor. W obliczu takiej zdrady... troll prędzej gołymi rękoma wyrwałby sobie serce niż tak pohańbił katorr... kat'ral... katera... KAVA!!! Nie mówmy o tym...

Zauważyłem jak przyglądałeś się mej walce z Thomasem. Slusznieś spostrzegł, iż w walce potrzeba nie tylko potężnego ramienia i szybkiego miecza, liczy się również giętki umysł. Lecz by stać się mistrzem trza zgłębić tajniki każdej z trzech rzeczy. Wojownik stawia na siłę, Fechmistrz faworyzyje szybkość, magowie i Trubadurzy wielbią przymioty umysłu - jedynie Mistrzowie Miecza splatają te ścieżki, gdyż naszym celem jest ostateczna iluminacja, i nawet klęska ma w niej swój udział. Ale to już historia na zupelnie inną noc, nie mogę wszak zdradzić wszelkich sekretów przy pierwszym spotkaniu, nie sądzisz?

A tak przy okazji... nie mogę zrozumieć, czemu zadajesz się z tym irytującym motylkiem. Jego zwyczaj "pożyczania" działa mi na nerwy. Patrz, znowu wpycha nos, gdzie nie powinien. Lepiej, żeby nie tykał moich rzeczy, a zwłaszcza trzymał swe lepkie paluchy daleko od mego miecza. Mówię to tylko z troski o jego zdrowie, przypadkiem mógłby się nadziać na moje ostrze. Wiem, że to go raczej nie powstrzyma, ale przynajmniej został ostrzeżony.

Dobrej nocy życzę...

...Czerwona zorza, ciszy nadszedł już czas
Zielony świat, mroku barwy wśród nas...

Dizaen:  Dziwny z ciebie troll, towarzyszu, zaprawdę dziwny. Muszę powiedzieć, że te historie, które mi opowiedziałeś godne są przyzwoitych bardów, a do tego jeszcze wladanie mieczem u ciebie nie zawodzi... I choć przyznaję, że nie pojmuję do końca śpiewu miecza, o którym mówisz, tak jak nie pojmuję pojęcia honoru, którym się wasza rasa posługuje, to może ty pomożesz mi zrozumieć te i inne określenia, które padły tej nocy i przez kilka ostatnich, cieszę się, że okazałeś się Dawcą Imion wygadanym, który potrafi też, mam nadzieję, się dobrze bawić. Wybacz też, że w mojej czarze zdążył już wystygnąć grzaniec, którym mnie uraczyłeś, ale wasze trollowe miary w piciu są dla mnie trochę zbyt duże.

Muszę jednak przyznać, że słuchając cię przez parę poprzednich nocy, ułożyłem sobie kilka pytań na które odpowiedzi byłbym rad usłyszeć... Mówisz o tarr'a'on, a ja nie pojmuję cóż to? Mówiłeś o katera, katorr i kat'ral, słyszałem kiedyś opowieści o kilku aspektach waszego trollowego honoru, lecz musisz przyznać, że u każdego z was jest to rzecz indywidualna, więc wybacz, gdybym przez przypadek uraził twój honor.

Mam też pytanie do twej historii o Wędrujących Mistrzach Miecza. Mówisz o goblinach i o dziwnych rodach, których tutaj u nas w Barsawii nie uświadczysz. Skąd znasz tą historię? W jaki sposób wy, Mistrzowie, przybyliście do Barsawii? Czy wiesz coś o tej dziwnej krainie, z której pochodzi twa dyscyplina? Gdzie ona się znajduje i jak wygląda w niej magia? Te wszystkie pytania zrodziły się w mej głowie, gdy Cię słuchałem... Dziwna to historia, trollu, i wątpię, by łatwo w nią uwierzyli moi słuchacze.

Ja także nie stronię od przyjemności życia. Jestem Trubadurem, Odhrze, ja nigdy nie mam dość, ciągle mam jakiś ideał, za którym gonię, a gdy go dopadnę, gdy przestanie być ideałem, będę gonił za następnym... Ja widzę piękno na tym świecie, lecz zostałem nauczony, że piękno łączy się z bólem... Ale to historia na inną noc, być może już wkrótce wszyscy ją usłyszycie.

Aha, i proszę cię o jedno, nie nazywaj mnie skaldem, po miecz sięgam tylko z konieczności, a wiem, że skaldzi używają go równie chętnie co swych muzycznych instrumentów... Nie, nie jestem pacyfistą, ale miecz jest dla mnie ostatecznością, wolę cięcia sprawnego języka i mą lutnię jako tarczę, choć wiem, jak się posługiwać bronią. Mam nadzieję, że nie będziesz przez to mną pogardzał, trollu, bo widziałem już kilku z waszego rodzaju, którzy tych co na miecz nie patrzyli w pierwszej kolejności uważali za gorszy "gatunek" Dawców Imion.... Wasza walka jest dla mnie jednym z objawów piękna tego świata, które objawić się może zarówno w stali, jak w delikatnym i wysmukłym kobiecym ciele, lecz nie jest to ta część świata, która należy do mnie i mojej magii.

Cóż, przewidziałem, że nie polubisz Jo'Partha, wy, trolle, z reguły nie lubicie wietrzniaków, choć to ciekawe, bo one raczej nie chowają do was urazy. Co do pożyczania zaś, cóż mogę rzec? Czyż ja nie kradnę kobiecych serc i czy to nie moja magia wydobywa z ludzkich sakiewek grosze, za które żyję. Też jestem w pewien sposób złodziejem, który kradnie z bogactw tego świata. Nie, Odhrze, nie potępiam tego "motylka", jak go nazwałeś, a jest on dla mnie, jak każdy Dawca Imion, równym członkiem tego świata i ma pełne prawo do życia tutaj. I wiesz, za co go chyba lubię??? Właśnie za to, że nie potrafi się obrażać, że nazwanie go motylkiem, czy nawet komarem, go nie obrazi, i za to, że daje temu ponuremu światu trochę humoru. A co do twego dobytku, towarzyszu, wątpię by Jo'Parth był na tyle głupi, aby cię okradać, wie, co mu za to może grozić.

No cóż, dobranoc, trollu, być może wkrótce ja odpłacę ci się kilkoma historiami za twe dobrodziejstwo. Teraz jednak potrzebuję snu, gdyż pojutrze mam zamiar dać przedstawienie, ważne dla mnie w dążeniu za pewnym ideałem, który jest tak niedaleko. Potrzebuję więc snu. Dobranoc... Choć nie. Mam jeszcze jedno pytanie, do ciebie i Thomasa.

Czy nie uważacie tej dwójki, Czarodzieja i Fechmistrzyni, za podejrzanych. Cóż robi tu czarownik czeladnik? Czy poszedł tu za tak marną, dla niego, ceną, czy też jest tu z innego powodu? A ta Fechmistrzyni. Wiecznie zamyślona, markotna i burkliwa, do tego w ogóle nie ćwiczy. Czyżby nie chciała się zdradzić z nadmiernymi umiejętnościami? Nie wiem, ale oni mnie intrygują, a wręcz trochę się ich obawiam... Dlaczego? Może dlatego, że pochodzę z elfiego dworu i widziałem już w życiu niejedną zdradę. Ja postanowiłem im się lepiej przyglądać i wam radzę to samo.

No, a teraz już dobrej nocy życzę.

Odhr:  Powiadasz, elfie, iż dziwny ze mnie troll, a jednocześnie wykazujesz calkowitą ignorancję, jeśli chodzi o nasz język, nasze rytuały, a zwłaszcza kwestię honoru. Niejeden z podwójnego ludu rozłupałby ci za to czaszkę. Zaiste, masz szczęście, ześ nie trafił na mego brata Serk'a Zębatego Kruka, gdyż za swe slowa zapłaciłbyś krwią. Ciesz się też, że w naszej kompanii nie ma innych trua'a'uli, albowiem wówczas mimo mej wyrozumiałości względem innych Dawców Imion i sympatii do ciebie, musiałbym użyć mego ostrza. W przyszłości rozważniej dobieraj słowa w rozmowie z mymi braćmi.

Dam ci zatem parę rad... abyś więcej nie błądził.

Przede wszystkim zadawaj mniej pytań. Dobrego barda cechuje wszak nie tylko piękna mowa, lecz także czujne ucho i bystre oko. Częstokroć rozwiejesz swe wątpliwości skuteczniej dzięki uważnej obserwacji niż z pomocą natarczywych słów. Wielu trollowych braci uznałoby twe pytania za atak na ich prywatność. Głównie z tego powodu nasza rasa nie może znaleźć wspólnego języka z ludem wietrzniaków. Oni po prostu nie potrafią uszanować cudzej sfery prywatności.

Nie odrzucaj pochopnie komplementu, jakim obdarzy cię troll, gdyż możesz go tym urazić. Oczywiście, ja nie mam tobie za złe, iż wolisz miano barda i skoro taka jest twoja wola, tak zwać cię będę. Wiedz jednak, że trollowi Trubadurzy byliby niezwykle uradowani z tytułu skalda.

Mylisz się uważając trolle za rasę ceniącą jedynie miecz. Nie bez powodu zwą nas podwójnym ludem. Docenimy zarówno subtelny dźwięk lutni, jak i brutalną siłę stali. A zaręczam ci, iż znajdziesz w nas jeszcze wiele zdumiewających sprzeczności.

Ach... I jeszcze jedno... Rozumiem, iż trudno jest tobie uwierzyć w mą opowieść, ale nigdy nie wątp w słowo trolla...

Nie... Nic nie mów... Rozważ me słowa w samotności... Przyszłość da odpowiedź na twe pytania... Wystarczy słuchać...

Wietrzysz wokół zdradę, przyjacielu. Czy nie za daleko się posuwasz? To, że zachowują swe se'alle dla siebie, nie musi zaraz oznaczać najgorszego. Miej ufność w Dawców Imion. Szanuję ich prywatność i nie zamierzam im się narzucać. Chociaż, jeśli cię to uspokoi, baczniej im się przyjrzę.

Dizaen:  Przedwczoraj w nocy powiedziałeś mi kilka słów, które mnie zdumiały, a wręcz zasmuciły.

Wiedz, że nie chciałem cię urazić. Pozostawiam więc tobie twą kwestię honoru i pytania o twój język... Ton twych poprzednich wypowiedzi powiedział mi, że mogę czuć się luźno w rozmowie z tobą. Opowiedziałeś mi swą historię i opisałeś tak osobiste przeżycia jak rytuał zespolenia z twym mieczem, a teraz dziwisz się, iż pytam o twój język i zwyczaje twego ludu. Zaprawdę dziwi mnie to, choć może inaczej pojmujemy słowo "prywatność".

Wiedz też, trollu, że my, elfy, także mamy swój honor i będziemy go bronić. A więc wiedz, że nie chciałem cię obrazić, że nie było mą intencją ingerować w twą prywatność i wiedz, że nie błądzę... Mogę najwyżej podążać odmienną ścieżką niż Ty i mieć inne spojrzenie na świat niż ty, ale nigdy nie będzie ono gorsze czy lepsze. Wiedz też, że będę bronił tego honoru wszystkimi sposobami, które znam... W mych żyłach płynie krew książąt elfów, nie zapominaj o tym.

Oskarżyłeś mnie, iż uważam twą rasę za grupę osiłków... Nie powiedziałem tego. Powiedziałem, iż szczególnie cenię w tobie to, iż potrafisz snuć zarówno piękne opowieści, jak i wspaniale władasz mieczem. Cenię cię też za twą wyrozumiałość, gdyż bez niej nie mógłbym mówić z tobą tak otwarcie. Me słowa odnośnie twych ziomków wynikały tylko i wyłącznie z doświadczeń. Musiałem już uciekać przed trollem, który uznał, że go obraziłem, podczas gdy ja się do niego w ogóle nie odzywałem, a dwa razy zostałem przez trolla zlekceważony za to, iż jestem Trubadurem, a mój miecz spoczywa większość czasu w pochwie... Cieszy mnie, że Ty dajesz tu inne świadectwo o swej rasie. Wiedz też, że szanuję bardzo wielu Dawców Imion z twej rasy, jak choćby Garta o Głosie Grzmiącym Wśród Gór, jednego z większych w mej dyscyplinie.

Dziękuję ci też za komplement... I znów nasze kultury zderzyły się w nieporozumieniu. Lecz jednocześnie dziękuję ci za to, iż uszanowałeś mą wolę odnośnie słów, które kierujesz do mnie.

I najważniejsze, Wędrujący Mistrzu Miecza. Wierzę w twą historię i uważam ją za piękną... Wiedz jednak, że prosty człowiek nie wierzy w rzeczy, których nie widzi, a moimi odbiorcami będą właśnie prości, zwyczajni ludzie, którym trzeba wyjaśnić, gdzie znajduje się kraina, z której pochodzi twa dyscyplina, i czym są gobliny, bo nie uwierzą. Są też Czarodzieje, którzy będą chcieli wiedzieć, jak tam wygląda, w tej dalekiej krainie, magia. Ja chcę natomiast wiedzieć, jak ona się nazywa. Czy rozumiesz teraz cel mych pytań?

Mówisz też, że powinienem patrzeć i obserwować, cóż dzieje się wokół mnie... Ale jak mam zaspokoić mą żądzę wiedzy odnośnie twej historii, jeżeli ty nie chcesz mi odpowiedzieć na żadne pytanie? Przecież nie powie mi tego nic, co mogę tu zobaczyć czy zasłyszeć. Ty możesz mi to powiedzieć, tylko ty...

A więc, trollu, przysięgając ci na duchy puszczy Liaj, że wierzę w twą historię, ponawiam me pytania odnośnie niej i proszę cię po raz drugi o odpowiedź. Nie jest to chyba ingerencja w twą prywatność?

Może nie uznasz tych słów za zbyt rozważne. Jeżeli nie, przypominam ci, że nie tylko twój honor może zostać urażony w rozmowie.

Zamieniam się teraz w słuch za twą radą, trollu, i proszę cię o dopełnienie twej historii o początkach Wędrujących Mistrzów Miecza.

Dziękuję ci też za przyrzeczenie baczniejszego przyjrzenia się owej dwójce, i nie proszę cię o nic innego, jak baczną obserwację. Wiedz, że wychowano mnie wśród zdrad i intryg, i nie dziw się, że zdrada jest jedną z rzeczy, których staram się najmocniej ustrzec. Mówisz też, abym miał zaufanie do Dawców Imion, a sam nie masz go do wietrzniaków. Nie, Odhrze, ja mam swe podejrzenia, a z tobą i Thomasem, jako Dawcami Imion, których darzę zaufaniem, się nimi podzieliłem... Bardzo chiałbym, aby się nie sprawdziły.

Dobrej nocy życzę, dumny trollu.

Odhr:  Ehhh, wy , no'a'uli, dać wam palec, weźmiecie rękę... a wnet zażądacie głowy. Opowiedziałem o sobie tyle, ilem chciał, byś wiedział. Zataiłem to, co pragnę zachować dla siebie... i proszę nie pytaj o powody, bo ich nie wyjawię. Powiedzmy, iż pragnę pierwej przemierzyć ścieżki twej jar'arak. Być może w niedalekiej przyszłości poznasz odpowiedzi na dręczące cię pytania. Na razie zachowaj cierpliwość.

Dziwisz się wszystkiemu, bardzie, co ja traktuję jako rzeczy oczywiste. Zatem i ja pozwolę sobie na śmiałość, wyrażając zdziwienie. Mówisz o elfim honorze, a jednocześnie przyznajesz, żeś wychował się wśród zdrady i kłamstwa. Nie chcę wątpić w twoją uczciwość, Dizaenie, lecz to budzi mój niepokój. Zadziwiające jak różnie Dawcy Imion mogą pojmować honor... Powołujesz się też na krew elfich książąt w twych żyłach; wiedz, że nie sama krew świadczy o honorze...

Źle mnie zrozumiałeś, bardzie, naturalnie możesz pytać o nasz język i zwyczaje, ale kwestia honoru to bardzo delikatna sprawa... Więc z rozwagą dobieraj słowa. Nie uraziło mnie twe pytanie o ród Powietrznych Łupieżców, ale to, iżeś nazwał mnie dziwnym po prawdzie nic a nic nie znając ducha mego ludu. Każdy troll potraktowałby także jak obrazę twe zapewnienia, że żywisz nadzieję, iż go nie uraziłeś. Być może dla was, elfów, to brzmi śmiesznie, lecz wszyscy rogaci bracia potraktują to jako znak, iż nie zamierzasz brać odpowiedzialności za swe slowa... Bądź gorący lub zimny, ale nigdy letni...

Może masz słuszność, iż bezpodstawnie żywię niechęć do Jo'Partha. Mylisz się jednak twierdząc, że nie ufam wietrzniakom. Jak najbardziej nie wątpię w ich uczciwość. Ja nie ufam Złodziejom... Widział kto kiedy trolla cichaczem opróżniającego kupieckie kufry czy przetrząsającego sakwy podróżnych?

Dizaen:  Prosisz mnie o cierpliwość. Dobrze, my, elfy, jesteśmy długowieczne i mamy czas, aby czekać na odpowiedzi, być może właśnie dlatego tacy dobrzy z nas Trubadurzy i magowie... Dużo możemy w życiu usłyszeć i zobaczyć, a to się w tych profesjach przydaje... Uszanuję więc twą wolę i poczekam, aż przypatrzysz się mej... jar'arak, cokolwiek to jest... I będziesz gotów na odpowiedź.

Zdziwiłeś mnie swą wypowiedzią o mych korzeniach. Czy to, iż wychowałeś się wśród trolli musi oznaczać, że będziesz taki jak wszyscy twoi bracia? Czy twój własny brat nie studiował arkanów magii, mimo że twój ojciec i ty sam wybraliście ścieżkę walki? Czy to, że wychowałem się wśród zdrady i intrygi będzie oznaczało, że będę zdrajcą? Ja mówiłem ci, trollu, że boję się zdrady, a moje wychowanie ma dodatkowy wpływ na moją czujność, uważam, że jest ono atutem, a nie skazą w mej osobowości... Ja bowiem wiem skąd może przyjść ciche cięcie zdrajcy, a ty nie masz takiego doświadczenia. Nie rozumiem natomiast, jaki wpływ mają me korzenie na mój honor... To moja duma, wiara w me przekonania i jakieś poczucie własnej wartości świadczą o honorze, nie przekonania mej matki, czy matactwa jej dworu. I masz rację, to nie moja krew świadczy o honorze, lecz może ustalać stopień mej czułości na tym punkcie.

Mówisz o unikaniu odpowiedzialności i zasłonach słownych... I to uznaję rzeczywiście za dziwne. Czy gdy przepraszam za coś, co zrobiłem nieumyślnie, to oznacza me ciemne zamiary? Nie sądzę. Czemu więc, jeżeli uprzedzam niewłaściwość mych słów, bierzesz to za oznakę nieczystych zamiarów? Biorę pełną odpowiedzialność za me czyny i słowa, towarzyszu, lecz nie chcę, by kogoś one uraziły, lub wyrządziły jakąś szkodę.

Cieszy mnie też, że nie urażają cię pytania o twój język... Aby więc nie męczyć cię tej późnej nocy, chciałbym abyś mi tylko wyjaśnił, czym jest jar'arak. Użyłeś tego określenia w stosunku do mnie, chciałbym więc rozumieć, co się pod nim kryje... Być może następnej nocy mógłbyś opowiedzieć mi jakąś historię z zasobów swego ludu, bardzom ich ciekaw, bo niewiele ich w mym własnym repertuarze.

Nie lubisz Złodziei, trollu... Cóż, będę musiał to przyjąć, choć mam swoje zdanie na ten temat. Tym razem jednak zachowam je dla siebie i pożegnam się już na tą noc. Dobranoc, wojowniku o duszy barda.

Odhr:  Szkoda, że kontuzji nie uległ twój język. Nadal igrasz z mym katorr. Oby twe rozważania na temat naszego honoru nie zawiodły cię na krawędź mego miecza. I ty się dziwisz memu bratu z rogatego ludu, że, jak twierdzisz, zaatakował cię bez powodu. On cię nie znał, a ja chociaż podróżuję z tobą od tygodnia nadal z trudem powstrzymuję klingę mej broni. Heh, doprawdy czasami nie wiem, czy śmiać się z twej ignorancji, czy ją ukrócić...

W mych oczach krew nie ma znaczenia, gdy mówimy o honorze. Chyba, że trzeba ją przelać w jego obronie. Krew, choćby najbardziej błękitna nie uchroni od zdrady. Zbyt wiele znam opowieści o dworskich intrygach, królach mordujących swych potomków, książętach sprzedających swe sługi... A na własne oczy widziałem istoty niskiego stanu, co mają więcej godności niż niejeden możny.

Co do zdrady... Nie uważasz, że najgroźniejsi zdrajcy zawsze kryją się pod płaszczykiem przyjaźni, a ani wietrzniak, ani t'skrangini o nią nie zabiegają? Poza tym, na czym miałaby polegać ich zdrada, na okradzeniu karawany i czerpaniu zysków z handlu garnkami? Skoro są tak dobrze wyszkoleni, zarobią o wiele więcej w inny sposób. Zapytasz pewnie, dlaczego przyłączyli się do naszej wyprawy. Może zwyczajnie podróżują do Wielkiego Targu w sobie wiadomych sprawach, a eskorta kupca jest po prostu dobrą okazją na połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Pytasz, czym jest jar'arak, elfie... Hmm... Jar'arak to twój duch, twa myśl, twe uczucie, twe serce... Przejawia się w każdym twym geście... Jest słowem i milczeniem... Pędem i bezruchem... Ogniem walki, śpiewem kamienia... To zespolenie tego, co jest niemożliwym do pogodzenia... To dusza i ciało... Sedno twego istnienia... Świadomość i niewiedza... Ścieżka, ktorą podążasz, droga, którą porzuciłeś, szlak, którego nie poznasz nigdy... Nie widzę zrozumienia na twej twarzy... Upraszczając, mógłbym nazwać jar'arak "duchowością", jednak nie tyle duchem jednostki, ile jedności z otoczeniem... Lecz to nie oddaje esencji owego pojęcia... Cóż, chyba trzeba się urodzić trollem, by w pełni doświadczać jar'arak...

Być może w zrozumieniu pomogą ci słowa Ea Stworzyciela, mędrca z klanu Morskich Krogulców:

...tylko w milczeniu słowo,
tylko w ciemności światło,
tylko w umieraniu życie:
na pustym niebie
jasny jest lot sokoła...

Wielu medrców starło zęby na proch próbując rozgryźć trollowe jar'arak.

Dizaen:  Honor, trollu, jak mi mówisz, to zaprawdę niesamowita rzecz... Ach i wybacz mi, że znowu o nim wspominam. Nic jednak na to nie mogę poradzić, ciekawość jest wpisana w mój wzorzec, podobnie jak w Twój pieśń miecz. To moja jarrak... Nie interesują mnie mędrcy, którzy są ślepi na słowa. Z tego co powiedziałeś mogę sobie stworzyć obraz tego waszego jarrak. Ty powiadasz, że to duch i myśl, i choć przechodzisz od tego szczegółu do ogółu, to ja ci powiem, że to wlaśnie moja jarrak prowadzi mnie na ostrze twego miecza, jak raczyłeś się wyrazić. Bo to ona każe mi pytać, szukać i nie rozumieć. To ona, moja magia, bo chyba o tym wlaśnie mówiłeś, Odhrze, i ja tak to czuję, każe mi słuchać historię i je opowiadać... Zresztą specjalnie dla ciebie szykuję jedną na jutrzejszy wieczór... Mówiłeś o poznaniu mego jarrak. Nie jestem pewien, czy ci się spodoba to, co poznasz. Zbyt wielkie różnice między nami dostrzegam....

Lecz schodzę z tematu. Krew w twych oczach może nie mieć znaczenia, a dla mnie ma olbrzymie. Krew warunkuje pochodzenie Dawcy, a więc i jego wychowanie... Tak, masz rację, że błękit krwi to zdrada i przebiegłość, lecz błękit oznacza też ogładę. Nikt z możnych nie zaatakowałby mnie tak po prostu jak uczynił to twój brat z rogatego ludu. Może krew to też szacunek do życia... A może nie idzie tyle o szlachetność krwi, ale krew jakiej rasy w nas płynie, trollu, i to wlaśnie, to nas warunkuje... Lecz w jednym masz niewątpliwie rację, wielu niezamożnych i nierzadko sponiewieranych przez los Dawców zostawało wielkimi bohaterami, żeby wymienić chociażby J'role czy Athentara... Może kiedyś opowiem ci o nich kilka historii... Jeżeli wcześniej nie ukrócisz mnie o głowę lub o język.

No, nie patrz się tak na mnie, żartowałem... A'propos żartów, nie byłbym sobą, gdybym nie spytał. Jak to jest, że mnie chcesz ukrócić o głowę za kilka pytań, a coś, co nawet ja uznałbym za obrazę, puszczasz wietrzniakowi płazem?

No, ale wstrzymaj się chwilę jeszcze z odpowiedzią na me pytanie, bo muszę ci przyznać jeszcze w jednym rację. Źle oceniłem Fechtmistrzynię, wydaje mi się teraz zbyt prostoduszna i na swój szorstki sposób prawdziwa, aby oskarżać ją o zdradę... Co się zaś tyczy Czarodzieja, to cóż, nie rozpatruję tego teraz pod takim względem, czy jest zdrajcą czy nie... Świadomość, że on sam zmiótłby z powierzchni ziemi całą naszą karawanę zwalnia mnie z obowiązku trzymania go na oku... On nawet nie musi działać z ukrycia, wystarczy, że wystąpi przeciw nam otwarcie i już nie żyjemy. A po cóż miałby występować przeciw nam? Nie wiem, trollu, i wolę nie snuć na ten temat domysłów.

Odhr:  A więc nadal igrasz ze mną, elfie? Powtarzam ci zatem kolejny raz: "Bacz na swe slowa". Nie doszukuj się w mych ustach gróźb, te zachowam dla wrogów, jeno przyjacielskich ostrzeżeń. Ręczę, że nie zamierzam pokroić twego ciała na plasterki; to tylko przenośnia, ktorą winieneś wszak łatwo odczytać.

Trollowa zemsta nie kończy się na ostrzu miecza, potrafimy być o wiele bardziej miłosierni niż sądzicie... lub znacznie bardziej perfidni <złośliwy uśmiech wykwitł na obliczu trolla>. Na twe szczęście jesteś nietykalny... chwilowo... aż odzyskasz władzę w ręce <zaszczebiotał słodko>. Trua'a'uli umie być cierpliwym...

Jesteś bardem, więc winieneś przywiązywać należytą wagę do słów. Tym bardziej boli mnie twa ignorancja względem mego języka; słuchaj zatem uważnie: jar'arak, jar'arak, jar'arak - tak powinieneś wymawiać, a nie jarrak, hyh, co to ma oznaczać...?

Chciałbyś honor porozkładać, rozmontować jak zegar; o nie, my, co go posiadamy, wiemy dobrze, że nie da się go podważyć czy rozebrać, honor się posiada, honor zna się, a nie wyjaśnia, ci, którzy chcieliby go objaśnić, nigdy go nie poznają ani też mieć nie będą.

Och! Jakże ułomną osobą stajesz się ty, który nie czujesz wszelkich aspektów honoru. Przyznaję, że każda z ras może szczycić się własnym honorem, lecz będzie on od początku do końca dni zaledwie cieniem, refleksem katorr, kat'ral czy katera mniej lub bardziej zniekształconym. Wierz mi, czuję wielki smutek i współczucie dla Dawców, którzy nie potrafią ogarnąć spraw tak oczywistych...

Stanowimy dla siebie zagadkę, Dizaenie. Jak ty nie jesteś w stanie mnie zrozumieć, tak ja nie zgłębię twych racji. Choć narodziliśmy się pod jednym niebem, mleko innej matki ssaliśmy... Najwyraźniej trza urodzić się trollem, by zrozumieć kwestię honoru. W tym przyznam ci rację. Krew tworzy podwaliny pod naszą osobowość, jest zaczątkiem naszej duszy, budulcem jar'arak - tylko tyle, aż tyle... Tak, krew to zaledwie jeden ze składników budowli naszego życia, niczym martwa skała w dłoni rzeźbiarza, sami zadecydujemy, co zeń powstanie, jaki nadamy jej ksztalt. Zatem ważna jest nie krew a Rytuał Nadania Imienia - g'tarr. Poprzez przybranie Imienia stajemy się tym, kim być mamy. Od tej chwili prawdziwie jesteśmy wolni ciałem i duchem. Sami stwarzamy się każdego dnia: myślą, mową, uczynkiem. Zmagamy się z przeciwnościami losu, by kreować się na własny obraz i podobieństwo.

Pozwól jeszcze, iż rzeknę słów parę na temat legendy Athentara. Zaiste piękna była twa opowieść z dawnych dni, czuję się zaszczycony, iż wyszła niejako z mych ust. Jednakże po raz kolejny wkraczasz na niebezpieczną ścieżkę, doprawdy coraz trudniej jest mi wierzyć, iż nie chcesz mnie znieważyć. Mylisz pychę, zadufanie, okrucieństwo z honorem...

Honor nie znajduje satysfakcji w mordzie, honor zna przebaczenie (choć ty zdajesz się tego nie pojmować, skoro oburza cię fakt darowania wietrzniakowi), honor nie lekceważy sobie istnień żywych istot, honor to godne życie, a godnym nie jest ofiarowanie życia innych miast własnego, nie jest godnym zgładzać tych, których należy chronić, nie jest godnym imię Krwawego Szaleńca...

Można chlubić się honorem, być zeń dumnym, lecz duma nie jest tożsama z honorem. Albowiem honor to także pokora, pokora względem innych Dawców. Ten, kto wysoce ceni honor własny, szanuje też honor innych. Nie obraża innych, gdyż to broń obosieczna godząca na równi obie strony. Honor zatem wymaga rozwagi i chłodnego umysłu, co z kolei jest wyzwaniem dla gorącej krwi trolla, zrównoważyć te żywioły - oto najwyższy zaszczyt.


Odsłon: 2599

  Skomentuj

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »