Start
Do wszystkich Barsawian Drukuj
Oceny: / 10
KiepskiBardzo dobry 
Wpisał: Paweł "Cryingorc" Jankowski   
05.01.2009.

Do wszystkich Barsawian

Autor: Paweł Jarosław 'Cryingorc' Jankowski

Redakcja: Wojciech 'Sethariel' Żółtański

--z tajemniczego pergaminu rozpowszechnianego w osiedlach wokół Jeziora Ban, na podgórzu Gór Throalskich oraz w Wielkim Targu w roku 1509 TH

 

Barsawia to piękna i wolna kraina; zawsze była wolną krainą, a jednocześnie częścią większej całości, należącej do obszaru Niecki Selestreńskiej. Jej historia pełna jest porywających legend i wielkich postaci, a herosi dnia dzisiejszego walczą ramię w ramię o lepsze jutro. Owi bohaterowie zapytani o przyszłe losy swojej ojczyzny mówią wprost – wszystko, byle nie Thera! W imię jakiego zatem mocarstwa walczyć chcą z Imperium? Na czyją korzyść? Dokąd wędrują oczyszczone z kurzu bogactwa oraz starożytna wiedza z opuszczonych kaerów? Podobnie uprzedzeni bywają pospolici obywatele prowincji. Myśląc o mieszkańcach innych krain, nazywają ich zbiorczo Theranami, a więc „tymi złymi”. Jaką więc drogę rozwoju widzą dla swojego kraju? W którą stronę spoglądają w nadziei? Otóż w stronę Throalu, królestwa krasnoludów. Trwają ciężkie dni dla Barsawian. Powodem nie jest bynajmniej widmo powrotu imperialnych sił do prowincji, lecz panujący w niej chaos, brak organizacji i poczucia codziennego bezpieczeństwa. Stan ten bowiem trwa w Barsawii od chwili odpieczętowania królestwa Throalu i rozbudzenia przez krasnoludy śpiącej ziemi jeszcze za czasu panowania Horrorów. Owe niepokoje są wynikiem skrzętnie opracowywanej przez otoczenie króla Varulusa III propagandy i prób ubezwłasnowolnienie wolnego ludu krainy. Wolni Barsawianie, nie unoście się honorem w imię królestwa, które pragnie uczynić z was swoje kukiełki. Jeśli chcecie poznać prawdę, przeczytajcie ów pergamin do końca.

Przekonanie, że Throal jest tożsamy z całą prowincją samo w sobie świadczy o pysze i bezczelności throalskich propagandystów. Zdaniem salonowych piesków obecnego króla oraz jego poprzednika, każdy kto nie postrzega krasnoludzkiego modelu społeczeństwa za idealny i jedyny słuszny, zaś wydumanej teorii o równości ras za prawdziwą i rzeczywistą, stanowi potencjalne zagrożenie dla wewnętrznego bezpieczeństwa Barsawii. Tym samym umniejszają Throalczycy honorowi oraz osiągnięciom Dawców Imion, którzy tworzyli kultury wiele starsze i wspanialsze od kultury Throalu.

Drodzy bracia Barsawianie! W waszych rękach tkwi klucz do odkrycia bolesnej prawdy. Oto dowody zagrożenia ze strony Throalu dla nas, pospolitych mieszkańców prowincji:

 

- Throal i jego walka z niewolnictwem

Królowie Throalu tolerowali niewolnictwo do chwili, kiedy było to dla nich opłacalne i dopóty, dopóki Varulus III nie dostrzegł w buncie wobec Imperium Thery szansy na władzę absolutną. Od tejże to chwili ów szczwany podżegacz począł podjudzać lud Barsawii wzniosłymi hasłami o równości ras Dawców Imion i o grzechu niewolnictwa. A przecież wiadomym jest, iż elfowie, tudzież t'skrangowie, stworzyli wspaniale kultury, tocząc epickie wojny o dominację na ziemiach obecnej Barsawii na długo nim krasnoludy z Gór Throalskich przestały okładać się maczugami! Kultury tak stare, że datowanie ich początków ginie w pomroce dziejów. Tak głośno dziś krzyczą zwolennicy reform Varulusa o walce z niewolnictwem, rozniecając płomień nienawiści wobec wszystkich obywateli Thery - Imperium obejmującego obszarem większość cywilizowanych zakątków znanego świata; Imperium wyrosłego na wiedzy największych mędrców i filozofów Wieku Legend; Imperium znanego przeciętnemu Barsawianinowi bardziej z plotek i mitów sprzed Pogromu oraz propagandy throalskiej, niźli z naocznych świadectw. Skoro Throal tak bardzo zmienił się podczas Pogromu, że przestał tolerować niewolnictwo i stał się królestwem „niemal idealnym”, to skąd Barsawianie mogą wiedzieć, jaka naprawdę obecnie jest Thera, jej mieszkańcy i rządzący? Dlaczego więc nie tylko samo Imperium, lecz każdego obywatela Thery ocenia się w Barsawii a priori? Propagandyści throalscy na każdym kroku podkreślają, że celem królestwa jest walka z każdą formą niewolnictwa. Czyżby w istocie tak było? Dlaczego zatem mimo tego wzniosłego hasła Travar, który nie ratyfikuje Wspólnej Deklaracji i utrzymuje rynek niewolniczy, nie został nazwany przez Throalczyków przeszkodą? Otóż tylko dlatego, że jest siłą tkwiącą w środku Barsawii, w której mieszkają dobrze znani Barsawianie. Dlatego również, iż dzięki kontaktom handlowym ze Złotym Miastem królestwu nie brakuje bawełny, kukurydzy, wołowiny i tkanin! Niewolnictwo istnieje także w Kratas, mieście bezprawia leżącym w samym centrum Barsawii; mieście złodziei, którego istnienie nie miałoby racji bytu pod opiekuńczymi skrzydłami Imperium. W tym świetle wątpliwie więc prezentują się prawdziwe intencje króla. Czy hasło walki z niewolnictwem jest tym, co tak naprawdę przyświeca Throalczykom w budowaniu ich „nowego ładu" w byłej prowincji Thery?

 

- O wizerunku Throalu

Propaganda utopijnej wizji i zasług Throalu jest tak rażąca, że rozdział księgi zatytułowanej "Mieszkańcy Barsawii" poświęcony krasnoludom musiał zostać napisany przez nie-krasnoluda, rzekomo w celu sprawiedliwego opisu rasy. Jak podaje jakiś krasnoludzki skryba we wstępie do owego rozdziału, stało się tak, ponieważ w przeciwnym razie krasnolud mógłby "uwypuklić ich mocne strony i umniejszyć słabości". Czyżby więc samych krasnoludów nie stać było na szczerość i umiar w przedstawieniu swej rasy innym? Ostatecznie rozdział napisał człowiek (mieszkający, niespodzianka, w Throalu!), a przedstawione w tekście poglądy owego mędrca mówią same za siebie. Dowiadujemy się mianowicie, iż: "należy się cieszyć, że jest ich (krasnoludów uważających Throal za fałszywe królestwo) tak niewiele", bo "są one głęboko nieszczęśliwe", oraz "niewiele wiadomo o ich pochodzeniu". Wiadomo - najłatwiej zamknąć innym usta, ocenzurować, oczernić i wykręcić kota ogonem, zwłaszcza gdy jest się na dobrze płatnych usługach hipokryty, jakim jest mistrz komnaty rejestrów. W rzeczywistości jednak, większość prawdziwych mieszkańców Throalu (krasnoludów) nigdy nie popierała cudacznych pomysłów i liberalnych reform niedomagającego już starca. Popierali je jedynie ci, którym zależało i zależy na szybkim zysku (wyzysku), jak też liczne rzesze imigrantów. W istocie Throal roi się od przeciwników reform Varulusa III, ale poprawność polityczna nakazuje milczenie. A więc cicho sza, bracia Barsawianie! Ma być i będzie idylla, jedność i wzniosły cel ratowania Barsawii pod wspólnym sztandarem Throalu, a wszystko to wyrosłe na fanatycznej nienawiści wobec całego Imperium Thery.

 

- O tym, jacy są władcy Throalu

Poematy opisujące historię powstania Throalu pełne są rozlewów krwi, intryg i zdrad. Lecz cóż dzieje się obecnie w królestwie? Król Varulus III wydał rozporządzenia i setki nadań ziemi rolnikom, imigrantom, w głównej mierze biedakom, by mogli oni rozwijać rolę i handel w Górach Throalskich. Niestety, kiedy ci utworzyli Wielki Targ na przedmieściach królestwa, największe miejsce przepływu dóbr w Barsawii, król uznał owo miasto za coś nieprzydatnego, wręcz zagrożenie dla jedności Throalu. Powodem był fakt, że stało się ono faktycznym zagrożeniem dla majątków popleczników króla, ponieważ odtąd to nie prothroalska arystokracja a imigranci zaczęli się coraz bardziej bogacić. Innymi słowy, król został zadziwiony własną bezmyślnością. Zaiste, musiał być to dla niego szok. Dopiero niejaki orkowy wędrowny Czarodziej wyjaśnił królowi mniej więcej tyle, co "nawarzyłeś piwa, to je wypij". Cokolwiek zamierzał uczynić z Wielkim Targiem, dotarło wówczas do niego, że za późno jest, by miasto mogło zostać zniszczone. A mógł uczynić różne niemądre rzeczy, czego przykłady dostarczają nam czyny jego przodków. Np. dziad Varulus I naspraszał emigrantów podczas nadchodzącego Pogromu, a gdy tych zeszło się zbyt wielu, kazał zamknąć wrota królestwa, wydając nieszczęśników, którzy przebyli setki kilometrów, włącznie z ich dziećmi, na pastwę Horrorów! Ale nie trzeba się aż tak zagłębiać w przeszłość. Varulus III swoich wrogów politycznych potrafił oskarżyć o zdradę królestwa i niemal bez sądu, a już na pewno bez rzetelnych dowodów winy, wydać katom! Mowa o haniebnych wydarzeniach znanych pod nazwą Rebelii Śmierci. Co stanie się z Throalem, kiedy niedomagający starzec wyzionie pewnego dnia ducha? Jego rozwydrzony synalek nie byłby nawet w stanie zaplanować zakupów w Wielkim Bazarze. Dodajmy jeszcze, że owego orka, który wyjaśnił królowi, jak bardzo ten jest tępy, Varulus III mianował swym nadwornym magiem.

 

- O tym, jak Throal jednoczy Barsawię

Jerriv Forrim w "Przewodniku po Barsawii" pisze:

"niektórzy Dawcy Imion tworzą plemiona lub klany, które funkcjonują poza normalnym barsawiańskim społeczeństwem. (...) Są największą przeszkodą w zaprowadzeniu pokoju w Barsawii, co jest celem królestwa Throalu..."

Pan Forrim do owych "plemion i klanów" zalicza między innymi odizolowane społeczności dumnych ze swej kultury trolli. Jedynie o przymierzu Kamiennych Pazurów, jako że utrzymuje kontakty z Throalem podaje, iż "...zaczęło ostatnio tworzyć coś, co my nazywamy cywilizacją...". Wiedzcie, dobrzy Barsawianie, że trolle z Kamiennych Pazurów wciąż łupią, jedyne co robią nowego, to wdziewają się w śmiesznie wyglądające, throalskie ciuchy. A zatem "kto nie trzyma z nami, ten daleki jest od cywilizacji", twierdzą Throalczycy. Uważny czytelnik nie przeoczy faktu, iż mający niedoceniany wkład w rozwój handlu, przepływu informacji i transportu t'skrangowie również określani są mianem owej "największej przeszkody w zaprowadzeniu pokoju"! I tak mogłoby być właściwie z każdym, kto nie jest poważną siłą, której krasnoludy (a właściwie Throalczycy, a konkretnie frakcja reformistów, czyli grupa trzymająca władzę) boją się naubliżać. Co na to sami Barsawianie? Wielu ślepo ufa obłudom Throalu. Poniżani w księgach na nowo tworzących historię elfowie znają swój honor i wolą żyć w małych społecznościach, snując plany przywrócenia poprzedniego ładu w swym królestwie, ponieważ znają wartość swej utraconej kultury. Oczywiście, Throalczycy nie wspierają działań Poszukiwaczy Serca, organizacji mającej na celu odbudowę Dworu Elfów. Dziwne, że krasnoludy nie mają czelności nazwać elfów przeszkodą w budowaniu ładu i obrzucić inwektywami w stylu „niecywilizowanych”. Powód, dla którego Throalczycy nie obrzucają ich i wielu innych społeczności obelgami zdaje się być na tle obecnej sytuacji politycznej oczywistym. Throalowi zależy na bałwanach, którzy go ochronią przed najazdem Thery i przeleją swą krew dla niego za darmo (i prawdopodobne również na darmo). Jeśli jednak wyczują, że któreś z tych społeczności nie wesprze Throalu, wtedy nazywają go „wrogiem Barsawii”. Czy tego w istocie pragną wolni, szlachetni i rozważni obywatele? Umierać na darmo za królestwo obłudy, rządzone przez prawdziwych zdrajców Barsawii?

 

- O stosunku Throalu do historii Barsawii

Throal umniejsza dokonaniom innych ras i potęg politycznych Barsawii, nierzadko przypisując sobie ich zasługi. I nawet się tego nie wypiera. Zacytujmy samego mistrza komnaty rejestrów, Merroxa:

"Krasnoludy często niefrasobliwie przypisują sobie zasługi za nowe odkrycia, nie zważając na to, że są one dziełem innych kultur. Nie mogę temu zaprzeczyć".

Czy Throalczycy szanują własne korzenie i czy poważnie traktują innych? Przyjrzyjmy się wizerunkowi królestwa Scyty, jaki kreują throalscy propagandyści. Przecież to właśnie stamtąd wywodzą się krasnoludy, które założyły Throal. Oto, jak piszący na usługach Throalu ludzki historyk opisuje Scytę Keor (Odrodzoną Scytę)

"Jeśli wierzyć lokalnym podaniom, naczelnik jednej z wiosek, Cramny, Jallo Rudobrody, jest w istocie potomkiem scytyjskiego rodu królewskiego...".

Od "jeśli wierzyć" blisko do stwierdzenia, że coś jest li tylko plotką, nieprawdą. Natomiast określenie antenatki rodu Varulusa III i jego syna Nedena "zrodzoną z nieprawego łoża" przez przeciwników rządców Throalu kronikarz uważa za absurdalne i niepodlegające konieczności jakiejkolwiek analizy, ni w ogóle poważnego traktowania. Różnica między oboma władcami jest taka, że Rudobrody, w odróżnieniu od Varulusa, na życzenie udostępnia chętnym swoje drzewo genealogiczne. Dobrze byłoby, gdyby wszyscy zwolennicy rządów rzekomego "prawowitego" króla Throalu mieli to na uwadze.

 

- O stosunku Throalu do innych potęg politycznych Barsawii

Throal stosuje swoją politykę zręcznych intryg w oparciu o takie aparaty, jak sieć szpiegowska zwana Okiem Throalu oraz liczne ambasady (o czym dalej). Szpiegowie Throalu są wszędzie, siejąc ziarno niezgody oraz nienawiści do obywateli innych części świata. Królestwu w rzeczywistości, paradoksalnie wobec prezentowanych postulatów, na rękę jest rozdrobnienie i skłócenie mocarstw Barsawii oraz upadek dawnych królestw, gdyż samo wówczas rośnie w siłę na majątkach mieszkańców owych osamotnionych i poniżonych osiedli. Jednym z dowodów na to jest fakt, iż zamiast jednoczyć aropagoi na Wężowej Rzece, Throalczycy napuszczają jedne na drugie, ograniczając jednocześnie każde z kolei i samemu przejmując z wolna wpływy na Wężowej Rzece. Znamiennym tego przykładem jest krzywdzący t'skrangów i godzący w ich starożytne obyczaje, a ustanowiony przez władcę Throalu tzw. "Traktat o Wolnym Handlu". To dzięki niemu Throal nie tylko okradł aropagoi niepodzielające jego zapatrywań politycznych, strasząc tym samym wszystkich, którzy mogliby w przyszłości postąpić podobnie, lecz również zahamował rozwój i ograniczył zasięgi swych rzekomych sojuszników – takich, jak np. Dom Trzcin.

Na rękę był również Throalczykom upadek Dworu Elfów, jako ostatniej największej i pierwszej w historii potęgi Barsawii, stanowiącej ową "przeszkodę w budowaniu pokoju". Propaganda throalska przedstawia obecnych mieszkańców Dworu Elfów jako "stwory gorsze od Horrorów", osłabiając tym samym morale tzw. nieskażonych elfów, wywołując poczucie winy i hańby oraz zachęcając ich do przyłączenia się do pseudokulturowej papki, jaką stanowi w istocie Throal. Jak wcześniej wspominano, elfy są zbyt dumne, by zapomniały o swej kulturze, przy której kultura Throalu jest tak stara, jak maślak wyrosły po deszczu. Tym samym nie zapomniały, że ich kultura przewyższa osiągnięciami cywilizacje winegów (Dawców Imion należących do troglodytów, tj. trolli i orków), których Throal niesprawiedliwie i krzywdząco dla elfów zrównuje z tymi drugimi. Zhańbiony elf, wyzuty z własnej dumy przynależności do raen, niepotrafiący nawet pisać we własnym języku, to elf o którego zabiegają Throalczycy. Czynią tak, bo wiedzą, że potrzebują tęgich, elfich umysłów w budowaniu swojego społeczeństwa.

 

- Throal jako wybawienie od "jarzma Thery"

Obecni królowie Throalu o każde zło na świecie oskarżają Imperium Thery. Budując swój idylliczny wizerunek panów Barsawii, Throalczycy podejmują decyzje godne odpowiedzialności dzieci z piaskownicy. Przykładem tego są choćby próby silenia się na dorównanie stojącemu na wyższym poziomie rozwoju budownictwu imperialnemu. Ambasadorowie Throalu w Urupie regularnie dobudowują i upiększają swoją siedzibę, jak gdyby ów szczegół miał świadczyć o bardziej prawych i szlachetniejszych zamierzeniach wobec prowincji (przy okazji, określenia "prowincja" wskazuje, że jest to część większego obszaru - obszaru Imperium; sama nazwa "Barsawia" jest także nazwą therańską, choć może lepiej o tym nie wspominać, gdyż propagandyści mogą zechcieć wycofać ją z użycia, a wtedy wszystkim Barsawianom przyjdzie nazywać się mieszkańcami prowincji Throalu). W rzeczywistości ów wyścig architektoniczny jest zachowaniem pożałowania godnym, gdyż po prawdzie żadne obecnie znane królestwo, ni też państwo nie podoła Theranom w rywalizacji na płaszczyźnie kunsztu budowlanego. Proponujemy Throalczykom zacząć od prób stawiania latających gór nad własnym królestwem. Może któraś runie i zasypie to gniazdo barsawiańskich pijawek i szczurów.

Barsawia jest nierozłączną częścią większego obszaru, jaki stanowią ziemie Imperium. Jego centrum wyznacza wyspa Thera. Ale Imperium Therańskie to coś więcej, niż tylko owa wyspa, czy cała niecka. To twór kulturowy, którego zadaniem jest łączenie odległych królestw, troska o ich bezpieczeństwo oraz dobrobyt mieszkańców. Thera znaczy tyle co „fundament” i w istocie jest fundamentem spajającym. Prowincje, które pozwoliły Imperium na szerzenie rozwoju, są obecnie silne i bezpieczne, a ich obywatele szczęśliwsi i bogatsi od tych, którzy polegli w bezsensownych walkach przeciwko ramionom zbrojnym Imperium. Thera to miejsce, gdzie każdy uczciwy Dawca Imion może bez obaw pracować i umierać, nie martwiąc się o przyszłość swych dzieci. Jednocześnie tzw. handel niewolnikami to rzecz nieobca Barsawianom, przedstawiana w sposób fałszywy przez propagandystów throalskich. W Throalu rywali politycznych, cudzoziemców, artystów z Thery i nie tylko, oskarża się o szpiegostwo, działalność wywrotową, spiski, nierzadko poddając karze śmierci. W Imperium jest miejsce dla każdego. Thera to dom wszystkich Dawców Imion! Na ziemiach, gdzie obowiązuje prawo therańskie, niebezpiecznych przestępców karze się, zakuwając w kajdany. W Throalu są oni zabijani. Natomiast ci niewolnicy, których zadaniem jest praca w społeczeństwie uczciwych obywateli Thery, to osoby o mniejszych przewinieniach, lecz również ich życie nie należy do szczególnie ciężkich. Są malarzami, opiekunami dzieci, piekarzami, kamieniarzami itd. Czy pozwolilibyśmy przestępcy piec chleb dla nas samych? Czy oddalibyśmy nasze dzieci w ręce Dawców Imion czujących wobec nas nienawiść? Niewolnictwo to stały element naszej wspólnej kultury, służący dobru ogólnemu całego naszego społeczeństwa.

Wolni Barsawianie, przejrzyjcie na oczy! Oto dowody hipokryzji i prawdziwych zamierzeń Throalu wobec nas, wolnych obywateli. Wnioski, jakie same się nasuwają z lektury owego pergaminu, są proste. Throal pragnie władzy absolutnej kosztem innych potęg politycznych, bezpieczeństwa, rozwoju, jedności i ogólnego dobra mieszkańców prowincji. Thera, w rzeczywistości, w wizerunku wroga Barsawii (a rzeczywistego rywala Throalu) uosabia przyjaciela królestwa krasnoludów, dlatego, że to na niej Throal buduje swój obłudny, iluzoryczny obraz utopii, budząc wśród pospolitych Barsawian nienawiść wobec Imperium. Imperium, którego sam był udziałem, dopóki nie dostrzegł szansy na władzę całkowitą. Throal karmi się nienawiścią do Thery. Co gorsza, królestwo krasnoludów nie przedstawia rzeczywistego poszanowania spuścizny kulturowej Barsawii, bądź dokonań Dawców Imion niezwiązanych bezpośrednio z nim. Nie respektuje także źródeł, korzeni, z jakich sam wyrasta; respektuje natomiast ideę wolnego handlu, szybkiego i maksymalnego zysku opartego na degradacji i nieposzanowaniu wartości kulturowych, prawdy historycznej i zasług wszystkich, którzy nie oddali, bądź nie oddają hołdu jego królom. Lecz jacy to królowie, którzy najpierw czynią, potem zaś myślą? Pospolici Barsawianie, nie dajmy im szans na to! Nie pozwólmy im dłużej siać ziarno chaosu w naszej Barsawii. Wkrótce przyjdzie nam zdecydować. Nie dajmy się zwodzić! Nie bójmy się, kiedy nadejdzie wyznaczony czas!

Jeśli znasz więcej przykładów zbrodni, kłamstw i oszustw, jakimi Throal karmi nas, pospolitych Barsawian, proszę dopisz je do tego pergaminu i przekaż go swym sąsiadom i rodzinom, tak by również oni mogli poznać prawdę.

 

Artykuł opublikowany w ramach współpracy z serwisem Kaer Earthdawn


Odsłon: 3731

  Komentarze (4)
1. Dodane przez lord.owca, w dniu - 07-01-2009 23:41
Brawo :-)  
 
Naprawdę rewelacyjny tekst. Gdyby Seth użył go na sesji to naprawdę by wprowadził zamieszanie w naszej drużynie. Moja postać by starała się potwierdzić te informacje. Zwłaszcza fragment o Travarze by go poruszył. Po za tym wprowadzenie tekstu w świat gry ukazałoby istnienie innego poglądu na politykę w Barsawii oraz by ją ożywiło. 8)  
2. Dodane przez Dziewic, w dniu - 07-01-2009 23:42
Jak już pisałem na forum. Bardzo inspirujący tekst. Na pewno dostaną go moi gracze - ale jeszcze nie teraz :P
3. Dodane przez Sethariel, w dniu - 07-01-2009 23:42
Bardzo dobry tekst. Przy okazji praktyczny, bo do zastosowania na sesjach :) Zaczyna się dość niewinnie a pod koniec lecą już ostre słowa wobec Throalu. I wtedy też można się już zastanawiać co do inspiracji twórcy pergaminu... 
4. Po 2 latach.
Dodane przez lord.owca, w dniu - 09-07-2011 00:28
Tekst już się nie wydaje tak dobry jak za pierwszym razem, zwłaszcza, że nie dałem rady go 2 raz w pełni przeczytać. Jest po prostu za długi :( Zwłaszcza jak dostałem na sesji wydrukowany i mało było czasu to tym bardziej nie miałem ochoty czytać. Obecnie mam mieszane uczucia, czy moja postać powinna coś z tym robić. I co najważniejsze brakuje mi w tym takiego zawołania koniec z krasnoludzką tyranią. Zobacz co się dzieje obok Ciebie nie bądź obojętny itp. Coś co porwie tych nieaktywnych "politycznie" walczących by przeżyć kolejny rok, czy takiego bohatera jak moja postać, która już się nauczyła, że na wszystko jest swój czas i miejsce. I że czasem nie warto porywać się z motyką na słońce.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować materiały .
Proszę zaloguj się lub zarejestruj.

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »